poniedziałek, 9 marca 2015

Zrób to sam


Zrób to sam - czołówka programu


Adam Słodowy, urodzony w 1923 roku w Czarnkowie, były żołnierz Wojska Polskiego w którym dosłużył się stopnia majora, popularyzator majsterkowania, pomysłodawca programu "Zrób to Sam". Jak powstał program ? Otóż, kiedy Pan Słodowy kupił sobie w 1959 roku swój pierwszy telewizor oglądał wtedy program telewizyjny, edukacyjny, który bardzo mu się nie podobał. Zażenowany programem poszedł do telewizji (która wtedy mieściła się na Pl. Powstańców), został skierowany do redakcji dziecięcej i po rozmowie z redaktorem Tadeuszem Kołaczkowskim dostał propozycję napisania scenariusza do programu. W pierwszym programie Pan Słodowy pokazywał jak zrobić karmik dla ptaków. W owych czasach kiedy dzieci nie miały zabawek i było trudno o materiały, w swoich programach Pan Adam Słodowy starał się wymyślać takie proste zabawki i takie proste sprzęty żeby dzieci mogły je bez problemu same zbudować. Podczas tych programów podczas zabawy przy tworzeniu zabawek lub narzędzi uczył swoich słuchaczy praw fizyki, mechaniki oraz szacunku do narzędzi.
Adam Słodowy Majsterkowanie dla każdego Adam Słodowy z narzędziami pracy
"Przyjemny trud domowego majsterkowania nigdy się nie skończy. Majsterkowanie służy dalszym, szerszym celom. Przecież własnoręcznie zbudowany leżak czy fotel ułatwi nam wygodne czytanie książek. Własnoręcznie budowane lampy, półki, zasłonki i liczne inne sprzęty stworzą miłe wnętrza przystosowane do indywidualnych potrzeb wszystkich członków rodziny. Indywidualne cechy domu rodzinnego będą tak potrzebnym przeciwstawieniem uniformizmu świata zewnętrznego, w którym często człowiek służy technice, zamiast by technika służyła człowiekowi". - Adam Słodowy "Majsterkowanie dla każdego", Wydawnictwa Naukowo-Techniczne 1979.
Spotkania z Panem Adamem Słodowym były początkowo częścią czwartkowego programu "Ekran z Bratkiem". Dopiero później zostały przeniesione do niedzielnego Teleranka. Słodowy nie tylko zdradzał pomysły na to, jak ze sklejki, drucika, puszki po kawie czy tubki pasty do zębów, zrobić przydatną zabawkę, ale też uczulał majsterkowiczów, jak racjonalnie dysponować deficytowymi materiałami. Wszystko w myśl zasady, że nic nie może się zmarnować. Wszyscy zresztą wpatrywaliśmy się, kiedy to autor programu - niczym magik z kapelusza - wyciągał spod stołu już przygotowaną część przedmiotu / zabawki o której mówił na wstępie.
Nie da się ukryć że jego pokazy robiły na nas - młodych widzach - piorunujące wrażenie. Prócz jego wykładów fascynowały nas również jego podręczne narzędzia. W tamtych czasach trudno było bowiem o dobry zestaw narzędzi do majsterkowania a w telewizji Pan Słodowy wyciąga spod stołu miniaturową wiertarkę domowego użytku. Skąd on do cholery to wytrzasnął - myśleliśmy sobie.
Magiczny wskaźnik - czarna wersja Magiczny wskaźnik - biała wersja
Warto też chyba poświęcić też uwagę "magicznemu wskaźnikowi", który towarzyszył Panu Słodowemu w każdym programie. Taki wskaźnik został zrobiony z celów estetycznych bowiem nie podobały się autorowi jego paluchy kiedy były w zbliżeniu. Wskaźnik ten to była brzozowa pałeczka zakończona aluminiowym grotem z jednej strony pomalowanym na biało a z drugiej na czarno. I w zależności od tła pałeczka zawsze była dobrze widoczna.
Większość widzów okrzyknęła taki wskaźnik najlepszym patentem Słodowego. Zresztą nie tylko to, bowiem była jeszcze technika malowania z wykorzystaniem zużytej szczoteczki do zębów dającej efekt farby w sprayu.
"Nie ma ludzi zdolnych i niezdolnych. Są ludzie cierpliwi i niecierpliwi"
Oprócz prowadzenia programu "Zrób to sam" Pan Słodowy, zatrudniony na etacie konstruktora urządzeń scenotechnicznych wziął się za modernizację telewizyjnego zaplecza. Udało mu się przygotować dla telewizji sporo urządzeń usprawniających jej pracę m.in. na życzenie Gustawa Holoubka przygotował obrotową scenę, z której korzystał teatr TV. Zresztą niektóre jego urządzenia funkcjonują do dzisiaj.

Mimo iż Pan Słodowy był dla wszystkich dobrym człowiekiem o nienagannej polszczyźnie i znakomitej dykcji miał też drobne wpadki. W jednym odcinków męcząc się z ostrą blaszką i szkiełkiem, po cichutku wymsknęło mu się "cholera jasna".
Program "Zrób to sam" nadawany był przez 24 lata (1959-1983). Wyemitowano w sumie 505 odcinków.
"Kto jest największym wrogiem Gierka?
Adam Słodowy. Bo kiedy Gierek pyta: - Pomożecie?, Słodowy odpowiada: - Zrób to sam".
Na wniosek dzieci, 21 marca 1974 roku Pan Adam Słodowy został Kawalerem Orderu Uśmiechu. Cała ceremonia odznaczenia odbyła się 13 marca 1976 roku w Pałacu Młodzieży w Warszawie.
Adam Słodowy w 90-lecie swoich urodzin Adam Słodowy w reklamie Castoramy

Zwierzyniec

I łaciate, i kudłate
pręgowane i skrzydlate
te co skaczą i fruwają
na nasz program zapraszają.
Tekst powstał w oparciu o film dokumentalny "Pan Zwierzyniec" firmy Leader Film autorstwa Sławomira W. Malinowskiego. Zdjęcia zamieszczone w tym artykule pochodzą z tego programu.

Ze Zwierzyńcem nieodłącznie kojarzy nam się jeden człowiek - był nim Michał Sumiński, dziennikarz, literat, podróżnik, a przede wszystkim doskonały gawędziarz, który swoimi opowiadaniami - rzec można – czarował, a robił to tak, że dzieci, które go słuchały przed telewizorami mogły sobie wyobrażać to o czym on opowiadał.
Pierwszy raz Pan Michał Sumiński pojawił się w programie Macieja Ziemińskiego "Ekran z Bratkiem". Jego opowiadania były tak ciekawe, że telewizja postanowiła dać mu szansę i zaproponowała mu pracę w programie "Zwierzyniec".
Zwierzyniec - Jadwiga Olszańska
Pierwszy odcinek "Zwierzyńca" wystartował w 1968 roku. Pomysłodawczynią tego programu, jak i autorką scenariuszy, była Pani Jadwiga Olszańska (zdjęcie powyżej). Zwierzyniec był w pewnym stopniu (jak na tamte czasy) ewenementem. Opierał on się na geografii, wizytach w ZOO oraz wycieczkach terenowych by pokazać poprzez pryzmat zmieniających się pór roku jak zmienia się przyroda. Zwierzyniec gościł pracowników ogrodów zoologicznych wraz z ich pupilami. W Zwierzyńcu można zobaczyć było lwy, tygrysy, węże - słowem wszystkie te zwierzęta które dało się przywieźć do studia.
Każdy, kto zetknął się z tym programem w swoim dzieciństwie doskonale pamięta czołówkę programu czyli piosenkę o słowach: "I kudłate i łaciate, pręgowane i skrzydlate. Te, co skaczą i fruwają na nasz program zapraszają", której autorką była Maria Terlikowska. Przez czas trwania tej piosenki przesuwały się różne zwierzaki, a rżenie konia podkreślało jej koniec.
Zwierzyniec - wizyta lwa Zwierzyniec - wizyta lwa
Jednak nade wszystko Zwierzyniec kojarzy się z Michałem Sumińskim.
"Do Zwierzyńca zaprosił mnie Maciej Ziemiński i ja opowiadałem o lisie, którego przywabiłem do siebie na kilka kroków i on się tak bardzo przestraszył, że się przez ogon przewinął, jak zobaczył, że to nie jest postrzelony zając tylko człowiek". -opowiada Pan Sumiński o początkach w pracy w Zwierzyńcu - "Potem on jeszcze raz mi zaproponował występ (Maciej Zimiński – przyp. Autora), później jeszcze raz i potem zaczęły przychodzić listy. Przyszło kilkaset listów, a wtedy telewizja była bardzo czuła na listy od słuchaczy. W pewnym momencie przyszło kilkaset listów, żeby ten Pan z wąsami jeszcze coś opowiedział. No i jeszcze mnie zaprosił i jeszcze, no i potem telewizja doszła do wniosku żeby zrobić specjalną audycję dla mnie, którą ja będę prowadził. Jak siadłem na zwierzyńcowym fotelu, to siedziałem na nim równe dwadzieścia lat." – fragment wypowiedzi z filmu "Pan Zwierzyniec" Sławomira W. Malinowskiego.
Zwierzyniec - dekoracja studia Zwierzyniec - Michał Sumiński
Zwierzyniec nie byłby by sobą gdyby nie obecność Macieja Zimińskiego, który tak wspomina ten program (fragment wypowiedzi z filmu "Pan Zwierzyniec" Sławomira W. Malinowskiego):
"...Zwierzyniec, który w istocie zajmował się przyrodą i budzeniem szacunku dla przyrody dla dzieci wymyślił taką akcję, która nazywała się "Gospoda pod szarym wróblem". To była rzecz strasznie banalna, bo chodziło o zbudowanie zwykłego karmnika, utrapienie na zajęciach technicznych w szkole taki karmnik dla ptaków - nudziarstwo. Natomiast myśmy to podnieśli do rangi rzeczy ważnej i wielkiej tzn. opieka nad zwierzyną, nad ptactwem. Ale co tu było istotne. Mianowicie dzieciary zgłaszały się, że chcą brać udział w tej akcji i od redakcji zwierzyńca otrzymywały coś w rodzaju legitymacji tyle że ta legitymacja była nie tyle z dwóch części złożona,  a z trzech. Na okładce był napisany tytuł, było miejsce na wklejenie fotografii i wpisanie swojego nazwiska, przy czym nie myśmy wpisywali  tylko dziecko dostawało czysty blankiet i wklejało swoją fotografię i wpisywało swoje imię i nazwisko. Na drugiej stroniczce były puste kratki,  czyli miejsca na wklejanie znaczków, które były na tej trzeciej części. Dziewczynka  lub chłopczyk robiąc coś pożytecznego, sugerowanego przez program,  wycinało samo znaczek i samo wklejało na tą kartkę,  gdzie zaliczało się zajęcie. Nie myśmy jako redakcja decydowali, nie myśmy oceniali, dziecko samo oceniało, widz sam oceniał, czy dane zadanie  wykonał i czy zasługuje na to żeby uznać to zadanie. Potem przysyłali nam legitymację by się pochwalić ile to wspaniałych rzeczy zrobili. Myśmy nie fundowali żadnych nagród bo takowych nie było. Myśmy mieli jedynie okrągłe znaczki z rysunkiem ptaszka i napisem "Przyjaciel przyrody" do przypięcia do swetra czy tam do klapy marynarki czy do szkolnego fartucha."
Maciej Ziemiński Zwierzyniec - legitymacja
Zwierzyniec w latach 60-tych był jedną z wielu audycji dla dzieci i młodzieży w Telewizji Polskiej. To był okres największej świetności redakcji dziecięcej. To była telewizja interaktywna. Dzieci włączały się w sposób niesamowity w życie tych programów. Zwierzyniec robił akcje zupełnie niesamowite. Dzieci liczyły bociany w całej Polsce, przysyłały informację o swoich ulubieńcach. W Zwierzyńcu było stworzone towarzystwo, które nazywało się "SOWA" (Stowarzyszenie O Większych Ambicjach). Dzieciaki pisały listy, myśmy im wysyłali różne ankiety, o tym jak się zajmują swoimi zwierzętami, jak je karmią i o jakich porach. To były zupełnie niesłychane akcje i zupełnie niesłychane ilości listów, które przychodziły do redakcji.
Zwierzyniec - Michał Sumiński Zwierzyniec - Michał Sumiński
Pan Michał Sumiński jako gospodarz Zwierzyńca dwoił się i troił. Opowiadał ciekawe historie spotkań ze zwierzętami. Innym razem zamieniał się w kucharza i prowadził leśną stołówkę oraz pokazywał jak zbudować proste karmniki dla ptaków. Ilość osób oglądających poniedziałkowy program poświęcony zwierzętom była nie do opisania. W późniejszych czasach, w latach 70-tych i 80-tych Zwierzyniec zyskał dodatkowego sprzymierzeńca bowiem telewizja zaczęła emitować po tym programie amerykańskie filmy rysunkowe wprost ze studia Hanny-Barbery. Był Miś Yogi, Pies Huckleberry ze swoim show a także Pixie i Dixie oraz Kot Jinks. Wszystkie oczywiście profesjonalnie zdubbingowane przez doskonałych aktorów.

niedziela, 8 lutego 2015

Aniołki Charliego


Czwartkowe wieczory zawsze były zarezerwowane dla filmów kryminalnych. Jednym z takich seriali, które telewizja uraczyła nas pod koniec lat 70-tych (jak ktoś wie w którym to roku było niech napisze) były "Aniołki Charliego".

"Pewnego razu były sobie trzy dziewczynki, które wstąpiły i ukończyły akademię policyjną. Każdej z nich zostały przydzielone niebezpieczne zadania ale udało mi się je stamtąd wyciągnąc. Od teraz pracują wyłącznie dla mnie. Mam na imię Charlie."
Te słynne słowa wypowiedziane przez Johna Forstythe'a (znanego polskim widzom jako Blake Carrington z Dynastii) były przypisane do każdego odcinka "Aniołków Charliego", emitowanego pod koniec lat 70-tych (jak ktoś zna dokładną datę niech pisze) w czwartkowe, sensacyjne wieczory.

Serial ten, nakręcony w latach 1976-1981, był jednym z najpopularniejszych seriali telewizyjnych w historii, bijącym rekordy
powodzenia w drugiej połowie lat 70-tych.

"Aniołki Charliego" to 115 odcinków umieszczonych w pięciu sezonach opowiada o walce trzech atrakcyjnych dziewczyn z przestępcami. Serial ten propagował obraz kobiety nie tylko inteligentnej, silnej, zdecydowanej i samowystarczalnej, ale także fizycznie sprawnej, a nawet agresywnej, umiejącej obchodzić się z bronią.
Walorem serialu były fryzury lat 70., pozostające w nieustających łaskach dyktatorów mody - włos długi, cieniowany, długa także grzywka, a wszystko modelowane na szczotce w kierunku od twarzy. Do tego spodnie tzw. dzwony, kozaki i pulowery.

W roli aniołków - trzech absolwentek Akademii Policyjnej w Los Angeles pojawiły się :
Jaclyn Smith jako Kelly Garrett, która jako jedyna zagrała we wszystkich odcinkach, pełna wdzięku i gracji, uroda szła w parze ze sprytem oraz łagodnym usposobieniem
Farrah Fawcett-Majors jako Jill Munroe - grająca w latach 1976-1977, pełna temperamentu, o awanturniczym usposobieniu, rozbijała się samochodami wyścigowymi, o olśniewającym uśmiechu i długich blond włosach. Serial ten wyniósł ją na szczyt popularności i przyniósł w roku 1977 pierwszą nominację do nagrody Złotego Globu. W drugiej połowie lat 70. została uznana za ideał kobiecości i jedną z najpiękniejszych kobiet świata. Farrah jednak wycofała się z serialu, a jej miejsce na ekranie objęła Cheryl Ladd jako Kris Munroe, młodsza siostra Jill. Bez Farrah serial szybko utracił na popularności i zakończył swój żywot.
Kate Jackson jako Sabrina Duncan, której gdy producenci tego serialu – Aaron Spelling i Leonard Goldberg – zaproponowali jej udział w kryminale telewizji ABC Aniołki Charliego (1976) w roli jednej z pań detektywów Kelly Garrett, Kate odpowiadała bardziej jednak osobowość innej bohaterki – sprytnej Sabriny, na co twórcy przystali. Telefilm ten okazał się pilotem serii telewizyjnego fenomenu lat 70. Jako Sabrina "Bri" Duncan, inteligentna i najmądrzejsza, pragmatyczna, spokojna, pełna poczucia humoru i wrażliwa, zdobyła żywiołową sympatię widzów, wraz z Farrah Fawcett (potem zastąpiła ją Cheryl Ladd) i Jaclyn Smith – świetnie analizowała i bez trudu rozwiązywała najtrudniejsze zagadki kryminalne w latach 1976-1979. Za postać tę była nominowana dwukrotnie do nagrody Emmy (1977, 1978) i trzykrotnie do Złotego Globu (1977, 1978, 1979). Po drugim sezonie w maju 1978 Kate odeszła z serialu, a jej miejsce zajęła Shelley Hack.

Następnie w późniejszych latach doszło do "przetasowania" Aniołków i pojawiły się również :
Cheryl Ladd zastąpiła Farrah Fawcett grając Kris Munroe, młodszą siostrę Jill, absolwentkę Akademii Policyjnej z San Francisco, do samego końca serialu,
Shelley Hack w latach 1979-1980 Kate Jackson grając Tiffany Welles, absolwentkę Akademii Policyjnej z Bostonu, córkę jednego ze starszych przyjaciół tajemniczego Charliego,
Tanya Roberts przejęła rolę trzeciego aniołka jako ex-modelka Julie Rogers, która spisując się na medal podczas akcji otrzymała licencję detektywa.
Pomiędzy aniołkami kręciło się jeszcze dwóch mężczyzn - jednym z nich był w średnim wieku, który niezmiennie towarzyszył dziewczynom w ich misjach - to John Bosley, którego zagrał David Doyle.
No i pozostał nam tytułowy Charlie Townsend - multimilioner prowadzący agencję detektywistyczną, osoba całkowicie anonimowa, przez cały czas trwania serialu widzimy albo jego części ciała (przeważnie ręce) albo jego tył a jak pojawia się w całości to jest zamaskowany. Z aniołkami komunikował się wyłącznie przez telefon (głos John'a Forsythe'a).
Niestety zmiana obsady i odejście pierwszych aniołków przyczyniła się do spadku popularności serialu a w ostateczności do jego zakończenia.

Oszołomieni sukcesem jaki towarzyszył Aniołkom w latach 70-tych w latach 2000 i 2003 powstały dwa odcinki filmu przeznaczonego do kin z Cameron Diaz, Drew Barrymore i Lucy Liu. W obu częściach możemy usłyszeć również John'a Forstythe'a jako głos tajemniczego Charliego a w drugiej części "Aniołki Charliego : Zawrotna szybkość" przez chwilę na ekranie - dosłownie na dwa słowa zachęty dla zdołowanej Dylan - pojawia się w meksykańskim barze Jaclyn Smith jako Kelly Garret (scena w dziale Multimedia).
Jednak nie ma to jak kultowe Aniołki z lat 70-tych, w których trup nie ściele się gęsto ale za to można było miło popatrzeć na trzy pięknę, sympatyczne i nie grzeszące inteligencją dziewczyny.
Zgodzicie się ze mną ?

Dempsey i Makepeace




Głównym bohaterem jest amerykański porucznik policji James Dempsey, który w ramach programu ochrony świadków, zostaje wysłany do Londynu, gdzie w miejscowej policji rozpoczyna współpracę z sierżant Harriet Makepeace. Z pozoru całkiem nie pasująca do siebie para, szybko tworzy zgrany duet, z powodzeniem rozwiązujący wiele skomplikowanych spraw.

 

Serial ten liczył 29 odcinków a ostatni odcinek został wyreżyserowany przez aktora grającego Dempsey'a czyli Michaela Brandona.

Przerwanie emisji serialu zdziwiło nieco aktorów. "Dziwaczny ruch, bo widzowie to uwielbiali" - wspomina Brandon - "Amerykanie zgłaszali zapotrzeboawanie na jakieś 80 odcinków. Dziwne, że ktoś miał w ręku hit i postanowił go odpuścić".

 

Na początku lat 90-tych para Barber i Brandon zjawili się w Polsce. Do dziś wspominają reakcje fanów : jak na lotnisku pękły barierki i z synkiem na rękach musieli salwować się ucieczką. Albo jak napotkane dzieciaki odgrywały scenki z serialu.



Serial był emitowany przez TVP 1 w czwartkowe poranki i wieczory (tzw. "Kino Dla Drugiej Zmiany"), natomiast pod koniec lat 80, w nocy (po 22:00) było nadawane "Kino Dla Poliglotów" (odcinek bez lektora). Od połowy grudnia 2004, odcinki serialu były co dwa tygodnie dołączane na płytach DVD i VCD do magazynu telewizyjnego Tv Okey!. Później część z nich ukazała się również w regularnej sprzedaży.



Dick Turpin


Serial "Dick Turpin" powstał w końcówce lat 70-tych i przedstawiał życie oraz przygody legendarnego rozbójnika. Dick Turpin to typ rozbójnika przypominającego po trosze Robin Hooda, który zabierał bogatym a obdarowywał biednych. Jego przeciwnikiem jest Sir John Glutton, mężczyzna bez żadnych skrupułów. Glutton zatrudnia Kapitana Spiker'a, któremu powierza schwytanie Turpina.

Serial ten liczył w sumie 31 odcinków, puszczanych w 4-ch sezonach. U nas zawitał i zadomowił się na początku lat 80-tych w Teleranku (właściwie to był puszczany po nim). Jak każdy serial angielski (pamiętamy Porwanego Za Młodu, Przemytnika) zapadł chyba w pamięci każdego z nas. Potyczki na szpady, gonitwy, intrygi oraz niebezpieczeństwa czychające na głównego bohatera przykuwały nasza uwagę i przez pół godziny zapominaliśmy o szarym świecie, który nas otaczał.

Bohaterowie :



Dick Turpin - były żołnierz, który odkrywa jak ciężkie jest życie biedaka, a w szczególności pod rządami ziemskiego właściciela Sir Johna Gluttona.



Sir John Glutton - jest to majętny i chciwy jak cholera na pieniądze pan



Kapitan Nathan Striker - były żołnierz na usługach Gluttona, który za wszelką cenę pragnie schwytać Dicka Turpina



Swiftnick - młodzieniec będący na treningu u Dicka Turpina a jednocześnie jedyna osoba, której Dick może ufać.


czwartek, 22 stycznia 2015

Dziewczyna i chłopak

Money | Money | Money
Screen tytułowy serialu Dziewczyna i chłopak W rola głównych Ania i Wojciech Sieniawscy 



Zbliżają się wakacje. Rodzeństwo; trzynastoletni Tomek i dwunastoletnia Tosia, szykuje się już do wspólnego wyjazdu. Wraz z rozdaniem świadectw okazuje się jednak, że Tomek ma poprawkę z historii. Gdy do tego dochodzi wybryk na basenie, ojciec postanawia wysłać go na kilka tygodni do swojego brata, słynącego z tzw. "twardej ręki", wuja Stefana. Do tego czasu Tomek ma siedzieć w domu nad książką. Chłopak ma jednak porachunki ze szkolnymi kolegami i każąc siostrze kryć go, wymyka się z domu. Pech chce, że znajomy wuja Stefana jest własnie w Warszawie i może zabrać Tomka wcześniej. Tosia postanawia nie wydać brata. Przebiera się za Tomka i zostawiwszy mu liścik z wyjaśnieniami, jedzie zamiast niego. Nie mając wyjścia, Tomek po powrocie również podejmuje grę ...




Serial "Dziewczyna i chłopak" oparty był na kanwie prozy Hanny Ożogowskiej "Dziewczyna i chłopak czyli heca na 14 fajerek". Jego premiera miała miejsce we wrześniu 1978 roku a później kilkakrotnie powtarzana, głównie w kinie letnich wakacyjnych Teleferii. To była przygoda życia, później nigdy nie stanlęśmy już przed kamerą - mówią dziś Anna i Wojciech Sieniawscy. W serialu "Dziewczyna i chłopak" rodzeństwo z Krakowa zagrało bliźnięta, które zamieniają się rolami.
Wszystko zaczęło sie od ojca, który w "Expresie Wieczornym" przeczytał o zdjęcia próbnych do filmu na podstawie powieści Hanny Ożogowskiej. Tato, pracownik Instytutu Fizyki Jądrowej, zrobił maluchom zdjęcia i wysłał pod wskazany w ogłoszeniu adres. Po niedługim czasie nadeszła pozytywna odpowiedź.
- Ucieszyliśmy się, spróbowaliśmy, a reżyser po pierwszej niespełna godzinnej rozmowie z nami już chyba zdecydował, że dostaniemy te role - wspomina z uśmiechem Anna Sieniawska.




Serial "Dziewczyna i chłopak" to sześć 43-minutowych odcinków a jego olbrzymia popularność spowodowała, że w dwa cztery lata później (1982 rok) z jego fragmentów zmontowano film fabularny, który był emitowany w kinach. Kinowa wersja ma także inne zakończenie w którym to poznajemy bohaterów kilka lat później jako już dorosłych nastolatków.

Młodzi aktorzy nie żałują, że nie zostali gwiazdami filmowymi. Ten jeden jedyny raz w zupełności im wystarczył. - Rodzice przekonali nas, i bardzo słusznie, że kolejne filmy nie dadzą nam tyle radości, jak ten pierwszy. Uniknęliśmy więc zapewne gorzkiego rozczarowania. Bo dla nas, dzieciaków, to było wówczas niesamowite przeżycie zobaczyć, jak powstaje film> - mówi serialowa Tosia. - Cieszyło nas wszystko, mieliśmy frajdę z dotykania dekoracji i nawet kilkugodzinny dzień pracy na planie wcale nam nie przeszkadzał. - Nauka też nie stanowiłą żadnego problemu, po zdjęciach mieliśmy lekcje z polonistką i matematykiem, a byliśmy dobrymi uczniami - dodaje serialowy Tomek.




Warto wspomnieć też o dorosłych aktorach drugiego planu, którzy pojawiali się w epizodach. Jest Stanisław Mikulski, Barbara Sołtysik, Bogusz Bilewski, Marian Glinka i wielu, wielu innych.

Wróćmy jeszcze do filmowego rodzeństwa ...
Za zarobione pieniądze obrotne, kochające się rodzeństwo zafundowało rodzicom fiata 126p. Dniówka wynosiłą bowiem aż sześćset złotych - w tamtych latach to były ogromne pieniądze.




Widują się codziennie. Poszli w ślady mamy i w centrum rodzinnego miasta, w stylowej przedwojennej kamienicy prowadzą znaną kancelarię adwokacką. Wojciech Sieniawski jest dziś ojcem czwórki dzieci. Jego młodsza siostra również dorobiła się gromadki wesołych urwisów : ma ich pięcioro!
- Rzadko oglądam ten serial, nieżyję wspomnieniami, choć czasami ktoś jeszcze rozpozna mnie na ulicy. to była miła przygoda, wspominam ją z nostalgią. Tylko moje maluchy jakoś nie przepadają za "Dziewczyną i chłopakiem". "Niby nasza mama, a wygląda tak jakoś dziwnie i niepodobnie", dziwią się zawsze, gdy widzą mnie na szklanym ekranie.



Kolejną z nich to pojawienie się na ekranie Pana Michała Sumińskiego, znanego sympatykom programu "Zwierzyniec" opowiadacza o życiu zwierząt, który potrafił bardzo zabawnie i dowcipnie opowiadać o życiu mieszkańców lasów, jezior (tych co skaczą i fruwają).


Michałki

"Michałki" pierwszy raz na antenie pierwszego programu telewizji pojawiły się w popołudniowym paśmie dla dzieci, w środę, około godziny 16 w dniu 10 września 1980 roku. Dwie animowane kukiełki czyli Michał Mały (mówiący głosem Andrzeja Piszczatowskiego) oraz Michał Duży (mówiący głosem Krzysztofa Majchrzaka) poruszały tematy z życia, które kończyły się "receptą" na wyjście kłopotów, na dobre zachowanie. Na kłopoty pomagała im Pani Psycholog - Agnieszka Galica. Stałymi pozycjami tego magazynu były : "Szkoła dobrego wychowania", "Klub łapę podaj", "Motyl" (Michałkowy Teatrzyl Listowy - postaci odgrywały scenki nadesłane przez dzieci), "Legendoskopem po kraju", "Niezwykłe historie zwykłych przedmiotów" oraz "Pani psychologo co pomóc chce".
Warto też wspomnieć o piosenkach śpiewanych przez Michałki. Piosenki te zostały też wydane na płycie winylowej a kilka z nich można posłuchać w dziale Multimedia.

Dzięki uprzejmości Sylwii Kucharskiej wysyłam Wam dwie piosenki, które śpiewane były przez Michałki. Do piosenki pierwszej to pamiętam melodię - jakbym miał możliwość zapisania jej na jakimś programie to bym z chęcią to zrobił.

Nieduża Piosenka
Słowa : Barbara Jaroszewska-Kościuszko
Muzyka : Stanisław Marciniak

Choć nasza piosenka jest taka nieduża
Lecz nasza piosenka najwierniej nam służy
Czy lato, czy zima,
Czy słońce, czy deszcz...
Bo w naszej piosence jest wszystko, co chcesz.
Scyzoryk,
I piórko,
I listek bzu,
I kamień,
I szkiełko,
I pęczek mchu,
I bąbel na pięcie,
I zieleń jak dach,
I zapach jałowca
Ach !

Piosenka Michałków
Słowa : Barbara Jaroszewska-Kościuszko
Muzyka : Stanisław Marciniak

Kto się lubi, ten się czubi
Niech się czubią : chudzi, grubi,
Brodaci, szczerbaci, w łapki, w ciapki
Kudłacy, malutcy, wysocy,
Czarnoocy i pstroocy,
i z piórami i bezpiórzy...
Michał Mały, Michał Duży.
Niech się lubią !
Niech się czubią !
Hej !



Bonanza

"Bonanza" to serial tasiemiec (liczba odcinków - 430), który był absolutnym hitem telewizyjnym oglądamym regularnie przez 80 procent polskich widzów.
Na polskie szklane ekrany "Bonanza" trafiła w niedzielę 16 sierpnia 1964 roku zastępując inny serial o Dzikim Zachodzie "Dyliżansem przez prerię". Emisje tego serialu były nieregularne. Ustabilizowało się to w 1966 i w 1973 roku, kiedy emisje odcinków były nadawane w środę. Poza tym pojedyńcze epizody wyświetlano od czasu do czasu skupiając się głównie na sobotach lub niedzielach.
 
Akcja serialu rogrywa się na ranczu Ponderosa w Nevadzie, w czasach wojny secesyjnej. Centralną postacią był wdowiec, Ben Cartwright (Lorne Greene), który wychowywał trzech synów : Adama - najstarszego i najpoważniejszego (Pernell Roberts - ewakuował się z serialu w 1965 roku i jako jedyny z całej czwórki odtwórców żyje do dziś), Hossa - olbrzyma o złotym sercu (Dan Blocker - jego śmierć w 1972 roku przyspieszyła decyzję o zaprzestaniu produkcji) oraz Małego Joe - pięknisia i romantyka (Michael Landon - największy gwiazdor w obsadzie).
Chłopaki "bonanzowie" - jak ich nazywano - pochodzili od różnych mam i właściwie kilkadziesiąt pierwszych odcinków upłynęło na rozwiązywaniu sporów wynikających z różnicy charakterów. Gdy temat ten się wyczerpał - do serialu zaczął wkraczać świat zewnętrzny a do tradycji "Bonanzy" była fizyczna eliminacja wszelkich kobiet, jakimi interesowali się Cartwrightowie.
"Bonanza" zostałą w Polsce zapamiętana także ze względu na czołówkę. Płonąca mapa skłoniła co bardziej figlarnych młodzieńców do zamachów na osoby czytające gazety w miejscach publicznych. Podpalenie takowej nazywało się "robieniem bonanzy". Wszyscy znali bowiem motyw muzyczny.