"Bajki z mchu i paproci" to serial animowany produkcji czechosłowackiej na podstawie książki Václava Čtvrtka "Opowieści z mchu i paproci".
Książka w której autor dał popis swojej wyobraźni oraz
nieprawdopodobnego, wręcz dziwnego poczucia humoru została przeniesiona
na szklany ekran w 1968 kiedy to 6-go października nasi południowi
sąsiedzi mieli okazję obejrzeć pierwszy z 39 odcinków przygód dwóch
leśnych skrzatów - a mianowicie Żwirka i Muchomorka (do nas bajka ta dotarła dwa lata później).
Chudy jak patyk Żwirek (Křemílek) i okrąglutki Muchomorek
(Vochomůrka) żyli sobie w lesie, w swojej chatce wydrążonej w pniu
drzewa. Ich życie było monotonne - obaj lubili sobie kapkę dłużej
pospać, dobrze aczkolwiek skromnie podjeść. Niestety ich sielskie i
spokojne życie przerywane było od czasu do czasu niecodziennymi
wydarzeniami oraz niecodziennymi gośćmi. Odwiedzali ich leśne
stworzenia, rusałki oraz inne mniej lub bardziej przerażające postacie
przez których to bohaterowie wpadali w niezłe tarapaty ale z których to
wychodzili obronną ręką.
Różnorodność postaci oraz ich wygląd (niektóre były naprawdę straszne
- np. ciemność która wolnymi krokami zbliżała się do bohaterów)
sprawiają iż podczas oglądania nam, jako byłym dzieciom, momentami
cierpła skóra.
Prócz tej różnorodności postaci warto też uwagę zwrócić na muzykę
autorstwa Jaroslava Celby, autora muzyki do takich seriali jak "Staflik i Spagetka" oraz "Makowa panienka".
Muzyczny kawałek to prawdziwy majsterszyk - ładny oraz nastrojowy,
dający uczucie wewnętrznego spokoju a cała melodia na długo zapada w
pamięć. Dodam iż niektórzy mają nawet dzwonki na telefon z motywem
muzycznym bajki o Żwirku i Muchomorku.
Staflik i Spagetka (po polsku Szczudlik i Bagietka) - bardziej znany serial w obecnych czasach jako "Psi Żywot"
podbijał w latach 70-tych inną - młodszą publiczność. Ta czeska
animowana seria opowiada o przygodach dwóch psów które zażywają sobie z
życia i którym bez przerwy przeszkadza swoimi głupimi pomysłami i
figlami natrętna wrona.
Trudno mi się odnieść do Wikipedii, która
uparcie twierdzi iż emisja w Polsce tego serialu przypadała w TVP w 1991
roku.Serial ten powstał w latach 1969-1971 i pierwsze jego odcinki
pojawiły się w drugiej połowie lat 70-tych. Były to odcinki czarno-białe
o dość ubogiej scenerii ale za to bogatym dowcipie sytuacyjnym.
Dwadzieścia lat później pojawiła się kolejna - tym razem kolorowa seria.
W 2014 roku Telewizja Czeska ogłosiła, że po ponad dwudziestu latach
przystępuje do tworzenia kolejnej - trzeciej serii przygód tych
sympatycznych psiaków.
Warto też wspomnieć o muzyce, która była
dynamiczna i wpadała w ucho. Chyba zresztą tego samego autora co
skomponował ścieżkę muzyczną do Żwirka i Muchomorka. Widać podobieństwa
...
Serial ten był serialem niemym tzn. nie
padało tam ani jedno słowo (no może napisy były po czesku) i nadawał się
do oglądania dla dzieci w każdym wieku. Pierwsze jego odcinki skupiały
się na budowie domu przez tytułowych bohaterów. Późniejsze zaś perypetie
w tym domu oraz w innych miejscach np. w muzeum.
18 marca 1971 roku Telewizja Polska wyemitowała, prawdopodobnie w
czwartkowym kinie "Ekranu z Bratkiem", pierwszy z siedmiu odcinków serii
"Wakacje z duchami" zatytułowany "NA ZAMKU STRASZY !".
Serial ten
powstał na motywach popularnej w tamtych czasach powieści "Wakacje z
duchami" autorstwa Adama Bahdaja, który napisał scenariusz do tego
filmu.
Przy realizacji tego serialu, kręconego zresztą w
miejscowościach Niedzica i Krościenko, było trochę problemów ale w końcu
ówcześni decydenci dopuścili go do emisji.
Serial ten to pełna
tajemniczych i zabawnych przygód opowieść o grupie chłopców czyli :
Pikadora (w książce Paragon), Perełki i Mandaryna (w książce Mandżaro)
spędzających wakacje w leśniczówce. Bohaterowie, jak przystało na ich
wiek, to chłopcy z fantazją i szaleńczymi pomysłami. W pobliskim zamku
pojawiają się duchy a chłopcy zakładają klub detektywów i postanawiają
przyjrzeć się tym zjawiskom bliżej. Wkrótce do ich grupy dołącza
dziewczyna.
Film ten jest zrobiony w konwencji czarno-białej a
większość scen to działa się albo nocą, albo w ciemnych pomieszczeniach
zamku bądź w lochach. Kiepsko było oglądać go w wakacje kiedy promienie
słoneczne wpadały do pokoju ... :) ale mam nadzieję, że nie ulegnie on
modzie koloryzacji ... dobrze jest jak jest.
Warto też wspomnieć o
muzyce i o czołówce z Brunhildą na baszcie i jej ukochanym jęczącym w
komnatach zamku. Muzykę (bardzo nastrojową zresztą) przygotował Piotr
Marczewski a o jej wykonanie zadbała Wielka Orkiestra Symfoniczna
Polskiego Radia i Telewizji w Katowicach pod dyrekcją Konrada Bryzka.
Przyznacie, że imponnująca czołówka :)
Czym byłby serial bez
aktorów. Mamy tam całą plejadę ... jest Zdzisław Maklakiewicz, Janusz
Gajos, Ryszard Pietruski, Józef Nowak, Roman Wilhelmi i wielu, wielu
innych o których dużo by pisać. Ja jednak chciałbym się skupić na
czwórce młodocianych aktorów grających główne role - role dziecięce. A
więc : (źródło : aleseriale.pl)
Henryk Gołębiewski
Henryk
Gołębiewski, który zagrał Pikadora, był bardzo energiczny na planie
serialu. Wszędzie było go pełno, często podsłuchiwał rozmowy starszych.
Nie miał żadnych kompleksów ! Choć przez grę zaczął mieć problemy w
szkole.
Serial kręcony był w wakacje, ale Heniu musiał pamiętać o
szkole, bo nie rozliczył się ze wszystkich przedmiotów i czekała go
sesja poprawkowa. Udało mu się jednak zdać i otrzymał promocję do
następnej klasy.
Roman Mosior
Roman Mosior zagrał w
serialu Perełkę. Twórcy wspominają, że chłopiec grał fantastycznie, tak
samo jak inni młodzi aktorzy. Miał już wówczas za sobą debiut fabularny w
filmie "Abel twój brat".
Od lat 80-tych aktor mieszka w Niemczech.
Parę razy do roku przyjeżdża do Wrocławia, gdzie mieszkają jego rodzice.
Po roli w "Wakacjach z duchami" zaistniał jeszcze w filmie o Panu
Samochodziku: "Pan Samochodzik i Templariusze".
Edward Dymek
O
Edwardzie Dymku, czyli Mandarynie, twórcy mówią jako o introwertyku,
ale dzięki temu idealnie pasującym do roli chłopcu. W dorosłym życiu
miał poważne problemy osobiste. Przez długi czas był bezdomny.
Zmarł 29 lipca 2010 roku i został pochowany we Wrocławiu.
Joanna Duchnowska
Joanna
Duchnowska zagrała w serialu "Dziewiątkę". Po zakończeniu serii
otrzymywała sporo propozycji filmowych i telewizyjnych. Obecnie nosi
nazwisko Todisco. Od wielu lat mieszka w Australii i jest dziennikarką
radiową. Odwiedza często Polskę, bo w Warszawie mieszkają jej rodzice.
W
tym roku (roku 2012) mija 41 lat od premiery filmu (42 lata od
produkcji) i zapewne przy okazji opublikowania informacji o nim wielu z
Was ogarnie nostalgia ... faktem jest, że film nie zestarzał się zbytnio
(zestarzali się niestety niektórzy aktorzy ale temu nie należy się
dziwić) jednak co może dziwić to niektóre komentarze na jego temat które
znalazłem w sieci np :
_Lennox_ : Absolutnie wspaniała przygoda,
film mojego dzieciństwa. Takie wakacje to już dziś tylko mrzonka ;)))
(źródło : filmweb.pl) lub
Na nim się wychowałem. Był wielką
przygodą, o jakiej każdy chłopak w tamtych czasach marzył. Uczył
poszanowania dla przyrody, zabytków, tego co polskie. Chętnie wracam do
serialu, kiedy tylko jest w TV. ;-)
Zgadzam się z tymi
komentarzami ... wtedy wakacje były naprawdę wakacjami gdzie przygoda
czekała na tych co ją chcieli znaleźć ... dzisiaj niestety na dzieciaki
czeka w wakacje większy czas przy komputerze lub przy komórce. To co
było już wymarło. Dlatego wielu z nas z łezką wspomina tamte czasy i
przy okazji pokazuje serial swoim dzieciom - tylko czy one oglądają z
taką chęcią jak my kiedyś ??
Poznajcie
najpierw Dudusia Fąferskiego, mojego ciotecznego brata — pożal się
Boże. Wierzcie mi, gdyby to ode mnie zależało, Duduś nigdy nie byłby
moim ciotecznym bratem ani nawet dalekim kuzynem. Ale cóż, jest synem
mojej rodzonej ciotki, więc przepadło. Tak mnie los skarał. Najwięcej
cierpię z tego powodu w szkole. Chodzimy bowiem do jednej klasy, a gdy
tylko coś przeskrobię, zaraz słyszę kazanie: "Jesteś nie przygotowany,
jesteś leń, bierz przykład z ciotecznego brata". Albo: „Duduś wczoraj
dostał piątkę z fizyki, a ty co?" I tak Duduś Fąferski prześladuje mnie
od pierwszej klasy.... (fragment książki Adama Bahdaja "Podróż za jeden uśmiech")
Serial "Podróż za jeden uśmiech" zadebiutował, pomimo jego treści, zimą 9 stycznia 1972 roku. Na motywach książki Adama Bahdaja
pod tym samym tytułem opowiada o podróży Poldka i jego kuzyna Dudusia
na Hel do swoich matek wypoczywających nad morzem. Wskutek małego
zamieszania zamiast jechać pociągiem decydują się pojehać z Krakowa na
Hel autostopem. Niestety, to nie koniec kłopotów. Jednym z dużych
kłopotów jest Duduś i jego wielkich rozmiarów walizka ale od czego ma
się takiego przedsiębiorczego kuzyna jakim jest Poldek, który zawsze
znajdzie jakieś wyjście z kłopotliwej sytuacji. Podczas podróży Duduś i
Poldek poznają interesujących ludzi oraz docierają do ciekawych miejsc.
Co ciekawe doświadczenia wyniesione z podróży zmieniają ich charaktery a
zwłaszcza mamisynkowatego Dudusia.
Prawdziwym impulsem do napisania książki "Podróż za jeden uśmiech" była podróż autostopem Marka Bahdaja
- syna autora książki. Po powrocie do domu opowiedział on o tym swemu
ojcu a tamten przelał te przygody na papier. Przygody chłopców w serialu
są znacznie dłuższe od tych w książce bowiem w serialu wyruszają oni z
Krakowa na Hel a w książce z Warszawy do Międzywodzia. Reżyser, Stanisław Jędryka tak bowiem tłumaczy tą zmianę "Chcieliśmy pokazać więcej Polski z pięknym Kazimierzem Dolnym włącznie".
Ojciec: No mogę chyba wiedzieć, jakie stopnie ma mój syn, nie?
Poldek: Symetryczne.
Ojciec: Jak to: symetryczne?
Poldek: No tak: w środku piątka, a po bokach trójki.
Ojciec: Same tróje?!
Poldek: Nie! Jedna piątka – ze śpiewu!
Ojciec: I tobie się jeszcze chciało śpiewać!
Źródło: odcinek 1, Pechowy dzień
Zdjęcia do serialu rozpoczęły się 26 lipca a skończyły się w
pierwszych dniach października 1971 roku. Serial ten jest popisem duetu Henryk Gołębiewski - Filip Łobodziński. Poznali się oni na planie filmu "Abel, twój brat"
a na planie Podróży i pod okiem reżysera stworzyli niezapomniany duet.
Po skończonych zdjęciach chłopcy przez kilka, kilkanaście lat opowiadali
później mediom o "niezapomnianej przygodzie". Prawda była zupełnie inna
o czym odważył się opowiedzieć Filip Łobodziński by zamknąć temat
związany z tym serialem. Dla niego rola Dudusia dała mu wprawdzie
popularność ale stała się również i przekleństwem bowiem musiał znosić
słowo "Duduś" wykrzykiwane w jego stronę oraz pytania "A gdzie
walizka?". Na dodatek podczas kręcenia serialu miał również problemy w
szkole (serial był kręcony do października) gdzie nauczyciele patrzyli
na niego krzywo a i materiału do nauki nazbierało się przez ten czas co
nie miara.
Jako ciekawostkę mogę dodać iż Filip Łobodziński pierwszy raz zetknął
się z opowieścią "Podróż za jeden uśmiech" na planie filmu "Abel, twój
brat". Nie wiedział, iż wkrótce - dwa lata później - będzie jednym z
głównych bohaterów powieści. Nie inaczej było również z powieścią "Stawiam na Tolka Banana",
którą przeczytał będąc na planie "Podróży za jeden uśmiech". I co? W
rok później, reżyser Jędryka zaprosił go do serialu na podstawie
książki, którą przeczytał. To chyba jakiś omen :)
W serialu mamy też i do czynienia z pewną wizją przyszłości
scenarzysty (bądź reżysera) bowiem w odcinku drugim z ust chłopców
padają takie słowa:
Poldek: Stary, a czy ty nie masz czasem w kieszeni telefonu bez drutu?
Duduś: Tylko nie fantazjuj, błagam!
Kto by pomyślał że za dwie dekady te słowa staną się prorocze. Ciekaw jestem jaki słów by dzisiaj użyli? :)
A wracając do planu filmowego to też nie było tak różowo. Filip Łobodziński w wywiadzie dla Nesweek'a z 2010 roku tak mówi: "Słowa
widzów o 'kultowym filmie', o 'kapitalnych przygodach' budzą we mnie
niekłamaną zazdrość. Oni mają swoje przeżycie pokoleniowe, mogą
komentować sceny albo parodiować bohaterów. A ja? Jak tu się przejąć
tym, że chłopc zostają zamknięci w samochodzie chłodni, skoro pamiętam z
tego samochodu tylko smród? Jak emocjonować się rzekomym spotkaniem z
dzikiem w lesie, skoro pamiętam, że tego dnia aprowizacja na planie
sprowadzała się do nieświeżej maślanki i strasznie tłustych serdelków?
Jak śmiać się z Dudusia udającego Anglika przed wieśniaczką, skoro
bardziej śmieszą mnie nasze zasznurowane usta, by nie wydobywała się z
nich para? Tego dnia był mróz, a mieliśmy udawać, że jest upalny
czerwiec(...). Powtarzane w nieskończoność duble, czekanie na słońce (bo
z jakichś powodów nie przewidziano dnia pochmurnego), nerwy na planie
przeradzające się czasem w istne burze z piorunami - to była codzienność
mojej filmowej przygody. Mordegą byłogranie w garniturku, który w
upalne dni stawał się dodatkową torturą - gruba wełna zmieszana z
włóknem sztucznym, do tego koszula non iron i fontaż pod szyją. Na
szczęśćie osławiona walizka Dudusia nie była taka ciężka, jak suerowały
nasze miny - wnętrze wypełniały dwie, nadmuchane piłki plażowe".
Duduś: A co się robi, jak się spotka dzika?
Poldek: Daje się na mszę żałobną.
Źródło: odcinek 5, Królowa autostopu
Serial "Podróż za jeden uśmiech" to popis gry znakomitych aktorów, którzy pojawiają się w epizodach. Mamy tutaj Zygmunta Kęstowicza,
kierowcę ciężarówki, który nuci sobie utwór Marka Grechuty, artysty
uznawanego w tamtych czasach jedynie w kręgach inteligenckich, mamy też Leszka Herdegena,
aktora o niezapomnianym głosie stworzonym do grania charyzmatycznych
postaci, niezapomnianego wykonawcy ballady o małym rycerzu w serialu
Przygody Pana Michała. W serialu tym pojawia się Edmund Fetting,
który jest znany z ballady Deszcze Niespokojne z Czterech Pancernych
oraz Nim wstanie dzień z filmu Jerzego Hoffmana Prawo i pięść. Jest też i
Jerzy Turek, który wsławił się w tym serialu recytowaniem fragmentów ze sztuk Szekspira. Jest też i rola kobieca czyli Alina Janowska jako Królowa Autostopu. "Bardzo chciałem, żeby Alina Janowska zagrała Królową Autostopu" - wspomina reżyser
- "Z duszą na ramieniu poszedłem do niej z tą propozycją. Po
przeczytaniu scenariusza stwierdziła, że jest to znakomity materiał na
stworzenie postaci. Myślę, że ona miała bardzo dobry wpływ również na
to, jak grali chłopcy."
Również i ulubieniec reżysera - Ryszard Pietruski pojawia się w ostatnim odcinku serialu. W tymże odcinku pojawia się Bolesław Płotnicki,
rekordzista, jeśli chodzi o udział w filmach Jędryki. Z aktorem tym i
Poldkiem (Henrykiem Gołębiewskim) związana jest pewna scena, która jest
zabawnym ukłonem w stronę widzów którzy oglądali wcześniej "Wakacje z
duchami". Przyjrzyjmy się tej scenie poniżej ... prawda że zabawna ? :)
W jednym z epizodów wystąpiła piękna Czeszka. Stało się to zupełnie
przypadkowo. Kiedy ekipa kręciłą scenę na stacji benzynowej (odcinek
"Babciu! Ratunku!), podjechała wspaniała limuzyna z piękną dziewczyną
i... synem premiera Piotra Jaroszewicza w środku. Ową piękną dziwczyną
była towarzyszka Andrzeja Jaroszewiza - czeszka. Syn
ówczesnego VIP-a użyczył swojej dziewczyny i samochodu na potrzeby
filmu. Na chwilę włąśicielem tych luksusowych dóbr stał się aktor Mieczysław Voit.
Oprócz tego na ekranie w epizodach pojawili się: Jolanta
Zykun, Jan Machulski, Jerzy Cnota, Marzena Trybała, Edward Dymek,
Tadeusz Pluciński, Aleksandra Zawieruszanka, Henryk Bąk, Kazimierz
Brusikiewicz, Lidia Korsakówna, Joanna Duchnowska.
Z montażu siedmiu odcinków, rok później powstał półtoragodzinny film
kinowy. W filmie tym nie wykorzystano jedynie serialowego odcinka
szóstego zatytułowanego "Polowanie na kapelusz", który był oparty na
motywach innej książki Adama Bahdaja a mianowicie "Kapelusz za sto
tysięcy".
Na zakończenie jeden cytat ze wpisów, który znalazłem na filmwebie, którego autorem (a może autorką) jest emmeline37 "jestem
kompletnie nie z tamtej epoki, ale uwielbiam ten serial. Bo czego
chcieć więcej? Jest lato, fajni bohaterowie, śmieszne przygody i
nieopisany klimat ;) Do tej pory marzę o takiej podróży autostopem".
Czyż
to nie jest fajna rekomendacja by obejrzeć ten serial i przeżyć
niesamowite przygody z bohaterami? Serdecznie zapraszam do sięgnięcia po
ten tytuł (zarówno do książki jak i do serialu).
"Jak długo brnął dalej, po prostu wciąż dalej, tego Atreju nie
wiedział. Był jakby ślepy i głuchy. Mgła coraz bardziej gęstniała i
wydawało mu się, że od wielu godzin błąka się w kółko. Nie zważał już na
to, gdzie stawia stopę, a jednak nie zapadł się nigdy głębiej niż do
kolan. W niepojęty dla niego sposób znak Dziecięcej Cesarzowej prowadził
go właściwą drogą. Aż znienacka stanął przed wysokim, dość stromym
zboczem góry. Począł wdrapywać się po spękanych skałach i dotarł na
okrągły wierzchołek. Zrazu nie zauważył, z czego składały się te skały.
Dopiero gdy znalazł się na szczycie i ogarnął wzrokiem całą górę,
zobaczył, że były to potężne płyty rogowe, w których szczelinach i
rozpadlinach plenił się mech. Znalazł więc Rogową Górę !"
Powyższy fragment pochodzi z książki "Niekończąca się historia", której autorem jest Michael Ende,
niemiecki pisarz. Na podstawie tej książki powstał w 1984 roku film
"Niekończąca się opowieść", na którego premierę w Polsce musieliśmy
czekać jeszcze trzy lata (ci szczęśliwcy, którzy mieli w domach
odtwarzacze wideo mogli obejrzeć ten film na pirackich kopiach, reszta -
jak ja - musieli poczekać na premierę kinową).
Mały chłopiec po śmierci matki zamyka się w sobie. Zaczyna mieć
kłopoty w szkole, nie potrafi znaleźć wspólnego języka ze swoim ojcem.
Pewnego dnia, uciekając przed prześladującymi go starszymi chłopcami,
Bastian trafia do pewnej księgarni, skąd wykrada (właściwie to jedynie
pożycza) tajemniczą książkę, dzięki której przeżyje najwspanialszą
przygodę w swoim życiu. Nie jest to bowiem zwykła książka, ale pełna
magii brama do innego świata. Dzięki niej Bastian przenosi się w krainę
wyobraźni, której właśnie grozi zagłada... Mały chłopiec okaże się
wkrótce jedyną osobą, która może uratować piękną księżniczkę...
Treść nieskomplikowana ... ot taka zwykła bajeczka (patrząc na to
dzisiejszym okiem) ale wtedy - w latach 80-tych brakowało nam chyba
takich filmów, gdyż pojawieniu się jego w kinach towarzyszyły (jak
zwykle w tamtych czasach) ogromne kolejki. W dużej mierze przyczynił się
teledysk Limahl'a "Neverending story" (o nim piszę
poniżej) w którym były zawarte fragmenty filmów oraz przepiękna muzyka i
słowa piosenki. To wystarczało by zrobić promocję temu filmowi.
Większej reklamy już nie potrzebował. Jeszcze przed pojawieniem się
filmu w kinach któryś z tygodników - prawdopodobnie "Razem" (ale mogę
się mylić) drukował tę powieść w odcinkach, później została wydana
książka.
Ciekawostka:Noah Hathaway - aktor,
który grał Atreyu, w jednej ze scen o mało nie stracił oka. Było to
podczas walki z Wilkiem - sługą nicości. Jedna z jego łap uderzyła
aktora w twarz. Ten wilczy robot był tak ciężki że aktor stracił oddech w
momencie gdy został uderzony. Z powodu zagrożenia nie zdecydowano się
na powtórne ujęcie.
Turn around, look at what you see In her face, the mirror of your dreams Make believe I'm everywhere I'm hidden in the lines And written on the pages Is the answer to a never ending story Reach the stars, fly a fantasy Dream a dream, and what you see will be Rhymes that keep their secrets Will unfold behind the clouds And there upon the rainbow Is the answer to a never ending story
Wróćmy jeszcze raz do bohaterów filmu i posłuchajmy piosenki w wykonaniu Limahla.
Nie wstawiam specjalnie tego teledysku bo jest on już znany wszystkim. Ten wideoklip pokazuje nam ważniejsze sceny w filmie i jego bohaterów.
Jednym z atutów "Niekończącej się opowieści" jest oczywiście
wspaniała ścieżka dźwiękowa. Twórcą muzyki jest niemiecki kompozytor
Klaus Doldinger, znany między innymi z rewelacyjnej ścieżki dźwiękowej
do filmu "Das Boot". Najbardziej muzycznym kawałkiem jest "Bastian's
Happy Flight", który miał odzwierciedlenie w locie chłopca na smoku
szczęścia. Natomiast niezaprzeczalnym hitem całości jest oczywiście
tytułowa piosenka w wykonaniu Limahl'a, która nie schodziła z list
przebojów przez długie lata a i dzisiaj często wracamy do niej słuchając
jej (teledysk oczywiście w dziale Multimedia obok) . Warto by było
poznać genezę powstania tej piosenki, o czym wspomniał o tym sam jej
wykonawca w wywiadzie dla Wirtualnej Polski w 2009 roku (niecenzuralne
wyrazy zostały zakropkowane, co świadczy o emocjach biorących górę
podczas tworzenia piosenki) : "Historia za tą piosenką jest taka,
że poprzez swojego ówczesnego menedżera, Billy'ego Gaffa poznałem
Giorgio Morodera (słynny producent muzyczny i filmowy - przyp. red.). To
chyba wyglądało tak, że najpierw zjadł z nim bardzo dobry obiad,
poopowiadali sobie kilka świetnych rock'n'rollowych opowiastek, a potem
Billy wspomniał, że już niedługo będę najlepszym, co przytrafiło się
światu od czasów krojonego chleba. Cokolwiek mu powiedział, zadziałało.
Po kilku tygodniach Giorgio zadzwonił do mnie proponując nagranie tej
piosenki, a ja aż miałem dreszcze. Jak się niestety okazało, już po
nagraniu kawałek nie spodobał się wytwórni EMI. Dlatego Billy pojechał
do nich razem ze mną. Pamiętam jak stałem za drzwiami nasłuchiwałem jego
rozmowy z ówczesnym dyrektorem wytwórni, więc naprawdę ważny koleś. A
mój menedżer krzyczał na niego: "Nie mów mi, ku**a, że Ci się nie podoba
ta pier***ona piosenka!". I tak co drugie słowo. Ja z nerwów obgryzałem
paznokcie i myślałem sobie: "Chryste, za chwilę mnie wyrzucą z wytwórni
przez niego". Ale ostatecznie Billy powiedział do niego: "Wsiądziesz ze
mną do pier***onego samolotu, za co zapłacę, i polecimy do Niemiec. Tam
obejrzysz ze mną ten je**ny film i spróbuj powiedzieć, że Ci się,
ku**a, nie podoba ta piosenka!". To był cudowny moment, bo okazało się,
że Billy miał rację. A co do reszty, to nigdy nie masz pewności, czy
twoja piosenka stanie się hitem, który przetrwa dekady. Bardzo łatwo
byłoby usiąść tu i powiedzieć Ci: "Tak, od razu wiedziałem, że to będzie
przebój, bla, bla, bla". Ale to nie byłaby prawda. Poza tym, w ostatni
weekend widziałem, że grali ten film w telewizji. Oczywiście poleciała
też piosenka, to naprawdę super przeżycie."
Warto wspomnieć iż w naszych kinach film był wyświetlany w kinach w
polskiej wersji językowej w reżyserii Krzysztofa Szustera gdzie w roli
ojca Bastiana mogliśmy usłyszeć głos Krzysztofa Kołbasiuka a głosu staremu bibliotekarzowi udzielił Gustaw Lutkiewicz.
Niestety wersja, która została wypuszczona na DVD zawiera tylko lektora
... a szkoda. :( Może ktoś z Was ma dostęp do polskiej ścieżki
dźwiękowej ... z chęcią odkupię albo wypożyczę, przerobię i zwrócę wraz z
przerobionym filmem DVD w polskiej wersji językowej.
Ciekawostka: Smok Falkor to 43-metrowy stwór z
napędem. Jego głowa ma jest wysoka na trzy stopy a w ustach jest długi
język. Jeśli kiedykolwiek znajdziecie się w Bawarii Filmplatz
(Monachium) możecie się przejechać na plecach "Falkora".
Mało jest osób z rocznika 70 lub 80-tego, którzy nie widzieli tego
filmu. Ci co go widzieli wspominają go bardzo przyjemnie. Film ten mocno
oddziaływał na nas i zapewne będzie też oddziaływać na nasze dzieci
(chociaż one żyją teraz w innym świecie). Ta wspaniale wyreżyserowana
baśń przypomina nam że w świecie pogoni za pieniądzem jest też coś
również ważnego - to nasze marzenia. Marzenia, za którymi czasami warto
podążyć. Natomiast jeśli jest jeszcz ktoś kto tego nie widział, w co
trudno uwierzyć to zachęcam do wypożyczenia bądź kupna tego filmu i
obejrzenia go - koniecznie ze swoimi dziećmi.
Nie po ordery, nie dla kariery,do boju rusza komandos szczery,dla innych sława a dla nas sprawai nocka w akcji łaskawa
Choć tamtych tysiąc tysiąc a naszych garstka,nikt z nich do kaszy nam nie naparska,pazur dla wroga, dla naszych sławaa dla nas nocka łaskawa
Serial animowany dla dzieci nakręcony w latach 1980-1981 na podstawie książki Janusza Przymanowskiego, tego samego autora co napisał książkę "Czterej Pancerni i pies".
Książka ta została wydana w 1978 roku i poruszała tematy ekologiczne. W
czasach głębokiego PRL-u nikt raczej nie myślał o ekologii a wszyscy
równo truli i podtruwali wszystkich. To był całkiem inny świat: świat
spalin, kopalń, fabryk, dymiących hut i wszelakiego zanieczyszczania.
Autor książki musiał być chyba jasnowidzem bo opisał w niej to o czym
ludzie zaczęli sobie uświadamiać w latach 90-tych (a więc dwadzieścia
lat od napisania książki).
Bohaterem książki, jak i serialu jest Jonatan.
Jest to nie byle jaki kot. To kapitan rezerwy 17 Kampani Kocich
Komandosów Nocnych - w skrócie Kokono). Na swoje drodze życiowej poznaje
zadziornego Eryka Kowalika i wiecznie spokojnego żółwia Bikiego Chelonidesa.
"-Niech mnie krogulec capnie. Kocisko jakieś łapie ryby na dmuchy zamiast je pożreć i wrzuca do akwarium.- Dzięciolina pijana i w dodatku nieuprzejma" Cała trójka wspólnie organizuje
oddział w skład którego wchodzą siły wodne, powietrzne oraz komandosów.
Oddział, który otrzymuje nazwę Eskadra Jonatana a pierwsze litery nazwy
oddziału tworzą okrzyk bojowy czyli "EJ!".
Wspólne przeżycia zbliżają przyjaciół a ich eskadra walcząc o czyste
środowisko z fabryką zatruwającą rzekę oraz z nieuczciwymi drwalami
bezkarnie ścinającymi drzewa udowadnia iż nie ma sytuacji bez wyjścia a
każdego winnego dosięgnie sprawiedliwość.
Bajka ta została umieszczona we
współczesnej rzeczywistości. Poprzez przygody bohaterów chciała
oczywiście przekazać najmłodszym widzom takie warotści jak ocrhona
przyrody, przyjaźń, odwaga i bohaterstwo. Również nie brak w niej
specyficznego i nieco ironicznego humoru. Serial "Fortele Jonatana Koota" miał swoją premierę w niedzielnym Teleranku.
Liczył sobie trzynaście dziesięciominutowych odcinków. Dialogami do
tego serialu oraz piosenkami zajął się autor książki, Janusz
Przymanowski. Opracowanie plastyczne niektórych postaci to zasługa Leszka Gałysza. Jednak miło było posłuchać bohaterów bo głosu im użyczyły gwiazdy. Głosu Jonatanowi Kootowi użyczył Marian Kociniak, Erykowi Kowalikowi użyczył Janusz Gajos a Bikiemu użyczył Wiesław Michnikowski. W pomniejszych rolach można usłyszeć Mieczysława Czechowicza jako drwala i Krzysztofa Kowalewskiego jako jednego z milicjantów. Obsada iście gwiazdorska. Oglądając odcinki warto zwrócić na
naszych stróżów porządku czyli wtedy na Milicję Obywatelską.
Zastanawiające jest to chyba, żeby nie podpaść chyba cenzurze i
ówczesnej władzy zdecydowano zmienić nazwę MO na OM :) aczkolwiek
inteligencja niektórych milicjantów przypominała stare dowcipy o władzy
:) Rozmowa inspektora Nowaka z milicjantami: "- Wy dokąd Wojtasik? - Na rzece nierozpoznany obiekt pływający.- Jaki on nierozpoznany. Robicie Wojtasik te studia zaoczne? I tak się wam wzrok zepsuł że liter nie widzicie?- Kota w butach kręcą?- W butach czy bez ale film z kotem.....- Popatrz - mówi jeden milicjant do drugiego - ten kot zasuwa po kolana w wodzie.- No to co?- No to, na czym on stoi?- Człowieku, przecież to film i on może stać na czym chce."
Warto też sięgnąć do książki na
podstawie, której został przygotowany ten animowany serial. Książka, jak
również i serial zawiera w sobie groteskę zaprowioną ironią, humorem, a
miejscami ostrą i bezpardonową satyrą. Warto też zwrócić uwagę na
komentarz od autora książki, który pozwolił sobie na następujący apel,
którego poniżej przytoczę:
"Czy Eskadra Jonatana zawinęła już do portu Waszej szkoły? Czy Twoja klasa stała się jedną z załóg Wielkiej Floty?Jeśli
nie, to może warto, byście się sami sformowali i powitali Ich, gdy
przyjdą, meldunkiem o stoczonych bitwach i odniesionych zwycięstwach. Możecie też przysyłać raporty na mój adres: Janusz Przymanowski, 00-976 Warszawa 13, SKR 77 (dla Koota). Wieczorami,
a zwłaszcza w noce bezksiężycowe, podczas niżów barycznych, pełnię
bowiem służbę listonosza Poczty Polowej weteranówm Siedemnastej
KoKoKoNo. Nie mówcie tylko nic inspektorowi N. Niech to zostanie między
nami.EJ!" Piękny odzew do młodzieży prawda? "A teraz pryskamy. Inspektor Nowak ... na tropie."