sobota, 5 września 2015

Tik Tak

Która godzina? - pyta rodzina. Jak kraj jest wielki wszerz i wzdłuż? Wszyscy gotowi? Można zaczynać? Zatem otwieram nasz program już... Ta piosenka rozpoczynała dziecięcy program Tik-tak, emitowany w latach 1981-1999 w telewizyjnej jedynce. Za moich czasów, a więc początek lat 90 program pojawiał się we wtorki ok. 16. Zdaje się, że teraz program można zobaczyć w nowo utworzonej stacji TV - TVP ABC.
   Głównym bohaterem programu był Krzyś (wcześniej Pan Tik-Tak, ale tego ja nie pamiętam niestety), Ciotka Klotka, Profesor Ciekawski i Pan Fasola. Pojawiał się też Zając Poziomka, a w programie bardzo często można było usłyszeć piosenki zespołu Fasolki (np. Zabiorę brata na koniec świata).
   Tik-tak był jednym z najbardziej popularnych programów dla dzieci. Łączył elementy dydaktyczne z humorem, pomysłowością i muzyką. Wszystko odbywało się przy dużym zegarze, stąd też nazwa programu i początkowego bohatera. Rolę Krzysia odgrywał Krzysztof Marzec. Wśród wszystkich programów dla dzieci, jakie przewijały się w telewizji, Tik-tak był jednym z najfajniejszych, myślę, że z tą opinią wiele osób się zgodzi.

Gruby


"Kolejny, obok "Wakacji z duchami", "Samochodzika i Templariuszy", "Tolka Banana" czy "Podróży za 1 uśmiech" serial przynoszący wspomnienia z dzieciństwa...nie wiem, czy to kwestia aktorstwa, tego, że czarno-biały a może po prostu tego, że wtedy tylko takie seriale się oglądało a przygody bohaterów po obejrzeniu kolejnego odcinka "przenosiło się" na podwórko...teraz już tak nie jest... " (źródło : wpis na filmweb.pl)


No właśnie - co takiego miał serial "Gruby" w sobie, że lubimy do niego wracać. Nakręcony w 1971 roku, siedmioodcinkowy serial skupia swoją akcję na uczniach siódmej klasy, rozpoczynających nauczanie w nowo otwartej szkole w małym miasteczku położonym na Dolnym Śląsku. Ponieważ jest to okres tuż po wygaśnięciu działań wojennych (lato-jesień 1945 roku) a więc jeszcze gdzieniegdzie pobrzmiewają echa wojny (akcje dywersyjne Werwolfu, działania szabrowników), które stanowią tło dla rozgrywających się na pierwszym planie przygód.



Główną postacią serialu jest Maciej Łazanek, który wraz ze swoją rodziną osiada się w jednym z miasteczek należących do Ziem Odzyskanych. Ojciec Maćka, który jest inżynierem będzie czuwać nad pracą w pobliskiej elektrowni, zaś sam Maciek próbuje się odnaleźć w grupie miejscowych dzieciaków. Nie jest to niestety łatwe bowiem z racji swojej tuszy zostaje przez miejscowych nazwany 'Grubym' oraz staje się obiektem niewybrednych żartów. Z czasem zdobywa sympatię i szacunek kolegów, szczególnie gdy powoli odkrywa tajemnice jakie kryje klasztor przysposobiony na szkołę.

Serial był kręcony w malowniczym miasteczku Mieroszów, koło Wałbrzycha a przybycie tam ekipy filmowej było nie lada atrakcją dla jego mieszkańców. "Kiedy przyjechaliśmy, przyszły nas oglądać prawie wszystkie dziewczyny. Przez cały czas mieliśmy u nich wielkie względy. Nie podobało się to miejscowym chłopakom" - wspomina Marek Dudek, serialowy Jacek, wówczas czternastolatek. W pierwszym odcinku jest scena kiedy tytułowy bohater uczy jeździć się na rowerze. Mariusz Kozłowski, który grał Maćka "Grubego" zapewnia, że dopiero na planie uczył się jeździć na rowerze. Dwa tygodnie przed kręceniem sceny kierownik produkcji zabrał się za oswajanie go z dwoma kółkami. Szło im nie najlepiej. - Wciąż nie potrafię dobrze jeździć - zdradza serialowy Gruby. (scena z rowerem w dziale Multimedia)



Z rozbawieniem wspomina też, jak trudno było dostać się do ekipy "Grubego". Tylko Marek Dudek (serialowy Jacek) został do filmu zaproszony. Był już ekranowym weteranem. Wcześniej grał m.in. w serialu "Doktor Ewa" i filmie Wojciecha Fiwka "Szansa Pigmeja". Reszta dziecięcej obsady musiała przejść ostrą selekcję.
Kiedy łódzka wytwórnia ogłosiła zdjęcia próbne, zgłosiło się pięć tysięcy dzieci. Najbardziej zdeterminowanym okazał się przyszły Gruby. Nie przyjął do wiadomości decyzji asystentów reżysera, którzy stwierdzili, że nie nadaje się do roli. Wykorzystał zamieszanie, jakie wywoływało na korytarzu dwustu tęgich chłopców, i ustawił się do innej kolejki. Trafił na samego reżysera i został przyjęty.

W trakcie kręcenia serialu temperaturę relacji z najmłodszymi mieszkańcami Mieroszowa wyznaczały zaciekłe mecze piłki nożnej. W szkole, jak na tamte czasy przystało, musiała panować dyscyplina. Dzieci z ekipy chodziły na lekcje do miejscowej szkoły przez cały maj i czerwiec, a nawet na początku września.



Zdjęcia do serialu kręcono przez pięć miesięcy a premiera odcinka serialu "Gruby" odbyła się w pewien zimowy czwartek, 11 stycznia 1973r, w ramówce "Kina dla młodzieży" po programie "Ekran z Bratkiem". Sukcesywnie powtarzany w późniejszych okresach, dotrwał do naszych czasów, kiedy od czasu do czasu jest emitowany na niektórych kanałach Telewizji Polskiej a także został ostatnio wydany na DVD.



----
I na zakończenie jeszcze jeden wpis ze strony filmweb.pl
"Intencją powstania tego serialu, było rzeczywiście pokazanie kawałka historii. Takie akcje jak wykopki, czy żniwa bywały jeszcze w latach 70-tych, podobnie jak różne inne "czyny społeczne". Te historyczne fakty były pokazane jako tło akcji, ale zapytajmy dziś, czy któreś ze współczesnych dzieci zna historię na tyle, by odpowiedzieć np. co oznacza skrót PKWN nie mówiąc o innych, związanych z tym informacjach. To był kawałek zakończonej, na szczęscie przeszłości i nie sądzę, by ktokolwiek rozsądny odbierał ten film, jako propagandę."
---

źródło: http://www.nostalgia.pl

Daszeńka

"Gdy przyszedł na świat, był nieokreślonym białym czymś mieszczącym się w dłoni. Tylko para czarnych uszu pozwalała stwierdzić, że to pies. Ponieważ był suką, postanowiłem nazwać ją Daszeńka".

 

http://olx.pl/nakarm-psa/

 

W ten sposób autor książki, Karel Capek, opisał narodziny najsympatyczniejszego psiaka, a mianowicie Daszeńki. Książka ta była w całości stworzona przez autora. Znalazły się w niej rysunki, zdjęcia a nawet psie bajki wykonane wyłącznie przez autora książki.

Daszeńka

"Daszeńka, siedź spokojnie, nie ruszaj się. Opowiem ci historię o tym, dlaczego terriery kopią dziury w ziemi. Ludzie utrzymują, że szukają tam myszy. Nie szukają. Terriery nigdy nie widziały myszy. Poza tym, mały urwisie, zaraz byś ją przegonił. A jednak wciąż kopiesz ... Wiesz dlaczego ? Nie wiesz, prawda ? Cóż, opowiem ci ... ".

Czterdzieści pięć lat od momentu powstania książki o przygodach sympatycznego psiaka, w 1978 roku, twórca filmów animowanych Bretislav Pojar postanowił przenieść treść książki do filmu. I w ten oto sposób powstało siedem dziesięciominutowych odcinków z przygodami Daszeńki. Aby oddać ducha oryginałowi, reżyser filmików z przygodami sympatycznego psiaka zastosował prosty zabieg. Zdjęcia z psiakiem zrealizował w konwencji fabularnej, natomiast opowiadane o psach bajki są kreskówkami.

Daszeńka Daszeńka





Premiera serialu w Polsce z przygodami Daszeńki miała miejsce w 1980 roku, w środowe dobranocki. Skutkiem tego była fala imion dla psów, które nazywały się Daszeńka. Z falą tą mogły konkurować jedynie "Dżeki i Nuka", których emisja była kilka lat później.

Jako ciekawostkę mogę podać iż w 2005 roku zrealizowano w Japonii sześć krótkich, całkowicie animowanych filmów o Capku i jego psiaku. Na rynku międzynarodowym znane są pod tytułem "Between Us, Dasenka".

I na zakończenie jeszcze jeden cytat z książki, który wyszperałem w internecie" :
"Kiedy Daszeńka porządnie wzuła buty (właściwie to nie wzuła butów, tylko zakasała rękawy, ściśle mówiąc, nawet i rękawów nie zakasała, tylko - jak to się mówi - popluła w dłonie; zrozumcież mnie: ona nie mogła popluć w dłonie, dlatego że pluć jeszcze w ogóle nie umiała, a dłonie, czyli łapki, miała takie maleńkie, że nawet by do nich nie trafiła) - słowem, kiedy się Daszeńka do tego zabrała tak na dobre, w ciągu pół dnia przeturlała się od maminej przedniej nogi do maminej tylnej nogi, przy czym po drodze ze trzy razy się najadła i ze dwa razy przespała."

źródło:  http://www.nostalgia.pl

czwartek, 9 lipca 2015

Wilk i Zając


Wilk i Zając
Kiedy pod koniec lat 60. animator z słynnego studia Sojuzmultifilm, Wiaczesław Kotionoczkin, otrzymał zlecenie nakręcenia edukacyjnego filmu animowanego dla dzieci, pewnie nie podejrzewał, że "chałtura", której nie chciał się podjąć żaden z pracujących tam twórców, przyniesie mu taką popularność.
Wilk i Zając
Jak powstał wilk i zając? O tym mówi sam pomysłodawca tego serialu - Wiaczesław Michajłowicz Kationoczkin: "Postanowiliśmy w wytwórni zrobić film o tym, że jeśli krzywdzi się młodszego i słabszego od siebie, to samemu można popaść w tarapaty. Długo zastanawiałem się, jak mają wyglądać bohaterowie, aż kiedyś zobaczyłem chłopaka w niechlujnym, przykrótkim podkoszulku, wytartych dżinsach, czapce z daszkiem na bakier. Stał oparty o ścianę i w zębach trzymał papierosa. 'Mam go nareszcie!' - krzyknąłem sam do siebie, aż obejrzeli się za mną ludzie i pogalopowałem do domu. Po godzinie miałem już narysowanego Wilka. Nad Zającem nie zaztanawiałem się tak długo. Zając to po prostu kilkuletni, ale całkiem sprytny brzdąc."



Pomysł na scenariusz był prosty - osiłkowaty i prostacki wilk kontra niepozorny aczkolwiek sprytny zając. Zaraz, zaraz ... to przecież już było i powtarzało się w wielu amerykańskich schematach (Tom i Jerry, Struś Pędziwiatr itd itd ...). Możliwe ale to była produkcja pochodząca ze Związku Radzieckiego. Wilk przez wszystkie odcinki próbuje złapać zająca, jednak najwyraźniej prześladuje go pech. I tak, odcinek w odcinek przez równe 8 minut wspólna gonitwa obydwu bohaterów wymuszała na oglądających ich widzach salwy śmiechu. Zawsze padały słynne słowa "Nu, zajec. Pogodi!" czyli "No zając, czekaj no ty!", bądź "Czekaj, zającu. Ja ci pokażę!". Stąd właśnie tytuł "Nu pogodi!", który już większości z nas kojarzy się z tym serialem.

Wilk i Zając
W zasadzie jeszcze nie myślano o tym by z przygód wilka i zająca zrobić serial, jednak do tego przyczynili się już telewidzowie. Ale o tym opowiada Kationoczkin:
"Odcinek ten bardzo się widzom spodobał, zaczęliśmy otrzymywać niesłychanie dużo listów. Niejaki Wowka Buszujew napisał do nas 'Proszę bez końca kontynuować film o Wilku i Zającu'. Jak Można odmówić takiej prośbie?!
Inny list, który utkwił mi w pamięci - opowiada Kationoczkin - napisany został przez dziewczynkę z Kazachstanu. Był bardzo oryginalnie zaadresowany: 'Kochany Listonoszu, zanieś ten list tam, gdzie robią Wilka i Zająca'. W liście dziewczynka pisała: 'Bardzo lubię oglądać wasz film. Tylko czasem żal mi Wilka. Zróbcie tak, żeby kiedyś dostało się i Zającowi!'"

Początkowo reżyser nie miał koncepcji na umieszczenie miejsca akcji w każdym odcinku. Bywało tak że w jednym odcinku akcja toczyła się w kilku miejscach równocześnie. Równocześnie po zakończeniu czwartego odcinka ekipa planowała zakończenie produkcji została zasypana górą listów w których widzowie wręcz domagali się kontynuacji. Mało tego widzowie sami przedkładali w listach propozycje przygód, które mogłyby spotkać tytułowych bohaterów. Ekipa uległa prośbom widzów i tworzyła kolejne przygody Wilka i Zająca i tym razem reżyser skupił się by akcja każdego odcinka była związana z jednym miejscem. Czy to było muzeum, park czy miasto, każde miejsce jest dobre i ma niezliczoną ilość rekwizytów, w którym to zając mógł uprzykrzyć życie goniącego go wilka.
Wilk i Zając
Myśl edukacyjna, która przyświecała pierwszym odcinkom w późniejszych odsłonach jakby gdzieś uleciała pozostawiając miejsce dużej dawce ironii, czytelnej raczej dla dorosłego widza niż dla dzieci. Pewnie dlatego kreskówka ta cieszyła się uznaniem wśród dzieci jak i wśród dorosłych. O dziwo, sympatię większości widzów nie budził mały zajączek a palący niezliczone ilości papierosów wilk.
Wilk i Zając - Papanow Wilk i Zając - Rumianowa
Warto też wspomnieć o aktorach użyczających głosów głównym postaciom. Wilkowi głosu użyczył Anatolij Papanow, radziecki aktor teatralny i filmowy, mający polskie korzenie (jego matka - Helena Roskowska - była polką), który w swojej karierze stworzył ponad 50 ról teatralnych i ponad 60 filmowych ale właśnie rola wilka, i to rola w której nie pokazał swojej twarzy, była jego największą rolą. Siła jego głosu była tak wielka, że po jego nagłej śmierci wstrzymano produkcję.
Zającowi zaś swego głosu użyczała Klara Rumianowa, również aktorka filmowa jak i dubbingowa (swego głosu użyczyła też słynnemu Kiwaczkowi).

Jako ciekawostkę warto przytoczyć iż początkowo do roli Wilka, Kationoczkin chciał obsadzić barda Włodzimierza Wysockiego, który w latach 60-tych był dość popularny. Niestety jego piosenki były na cenzurowanym i organ, zatwierdzający obsadę do przygód z wilkiem i zającem nie zgodził się na jego udział. Mimo to, Kationoczkin oddał Wysockiemu hołd. W pierwszym odcinku możemy usłyszeć jak wilk wspinając się po linie pogwizduje sobie "Piosenkę o przyjacielu" autorstwa legendarnego pieśniarza.

Wilk i Zając - książka Wilk i Zając - książka

Wilk i Zając - gra
Wilk i zając to nie tylko serial rysunkowy ale także seria gadżetów związanych z bohaterami. Warto wspomnieć tutaj przede wszystkim o książeczkach z serii "Bajka Filmowa" i oczywiście o grze elektronicznej "Jajeczka" w którym to wilk musiał łapać jajka. Gra ta robiła furorę w czasach, kiedy nie było komputerów i kiedy dominowały właśnie takie gry elektroniczne.

Produkcję serialu wstrzymano w 1986 roku, jednak w 1993 roku wyprodukowano dwa nowe odcinki. Na następne przyszło czekać dwanaście lat. Po śmierci Kationoczkina, jego syn Aleksiej wyreżyserował jeszcze dwa odcinki. Czy na tym byłby już koniec przygód bohaterów? Aleksiej Kationoczkin, pytany o to w jednym z wywiadów w którym zadano mu to pytanie zacytował swego ojca: "Wilk i Zając to takie towarzystwo, które prędzej czy później dostaną się na ekran". Miejmy nadzieję, że będa to prorocze słowa.

Ferdynand Wspaniały



Już nieraz w filmie czy w teatrze
pies pierwszorzędne role grał
tego wrażenia nic nie zatrze
jak babcię kocham - hau, hau, hau

Pies nawet czasem od człowieka
o wiele lepszy w roli jest
bo żaden człowiek nie zaszczeka
tak jak zaszczekać umie pies




„Napisałem książkę o psie, a teraz sumienie mnie gryzie. Po 40 latach. Uchodzę za tego, co to wszystko wymyślił, a to guzik prawda. Ja rzeczywiście tę książkę napisałem, ale wymyślił ją pies. Mój pies. I to w dodatku pies, że tak powiem, płci pięknej, czyli suka. Miała literacko-teatralne imię: Farsa. Też na F, jak Ferdynand. Była to wytworna ciemna bokserka o wdzięku perskiej księżniczki i wybitnych uzdolnieniach aktorskich. Występowała zresztą na scenie (w duecie ze swoją panią) w dwóch krakowskich teatrach: w Starym Teatrze (!) i w Bagateli. W Starym grała w Cudzie w Alabamie, a w Bagateli w Zielonym Gilu. Była profesjonalistką. Otrzymywała za to honoraria: 18 złotych za wieczó i niekiedy jeszcze dodatkowo mielony kotlecik, co nawet wybitnym aktorom się nie zdarza.
Był taki wieczór, że w domu byliśmy tylko ja i ona. Ja stukałem sobie coś na swojej dziś już niemodnej maszynie, a ona leżała u moich nóg i spała. Początkowo spokojnie, a potem w tym jej śnie zaczęło się coś dziać. Szczerzyłą zęby, drżała, przebierała łapami, jakby przed kimś czy przed czymś uciekała. Nie ulegało wątpliwości: pies ma sny. Być może podobne do naszych? A może jej się śni, że jest człowiekiem?... I książka była gotowa. Pozostał drobiazg: trzeba ją było tylko napisać. Uff! Wyrzuciłem to z siebie. Sumienie, przestań gryźć”. Ludwik Jerzy Kern



Ferdynand Wspaniały to jeden z nielicznych serialów animowanych produkcji polskiej powstałych w latach 1975-1977 a emitowany w paśmie Wieczorynki na pierwszym kanale Telewizji Polskiej.
Serial ten powstał na podstawie książki Ludwika Jerzego Kerna pod tym samym tytułem i liczył on tylko 7 dziewięciominutowych odcinków (co jak na polskie dobranocki było bardzo mało).
Ferdynand Wspaniały to opowieść o zwykłym psie (trudno ustalić jaka to była rasa), który pewnego leniwego dnia, kiedy wygrzewając się na swojej starej zasłużonej kanapie postanawia coś zmienić. Postanawia naśladować swego Pana lub Panią, po czym staje na dwóch swoich łapach i zaczyna chodzić tak jak człowiek. Jego pojawienie się na mieście wnosi nieco życia - oto pojawia się bowiem tajemniczy dżentelmen, o dość intrygującym nazwisku "Wspaniały".
Każdy odcinek to inna przygoda i inne spojrzenie na świat ludzi oczami psa. Raz Ferdynand zostaje sędzią na wystawie psów innym razem zostaje myśliwym a jeszcze innym razem szybuje windą w kosmos.




Autorem dialogów do tego serialu jest nie kto inny niż autor książki o Ferdynandzie czyli Ludwik Jerzy Kern, który także pracował też nad scenariuszem. To oczywiście powoduje niezmienność sensu całej książki i utrzymanie humoru na tym samym poziomie. Natomiast w świat Ferdynanda Wspaniałego oraz jego znajomych i jego dziwnych przygód wprowadza nas sam Edward Dziewoński, który jest tutaj narratorem filmu oraz użycza głosu wszystkim postaciom.
 

Domek na prerii



Akcja serialu rozgrywa się w drugiej połowie XIX wieku a wątkiem przewodnim są losy rodziny Ingallsów, opowiedziane przez Laurę - drugą z kolei córkę Ingallsów, która jest narratorką wielu historii.
Rodzina Ingallsów to rodzice; Charles i Caroline oraz trzy (początkowo) dziewczynki - Mary, Laura i Carrie. Po opuszczeniu Kansas docierają do miasteczka Walnut Grove w Minnesocie. Postanawiają zatrzymać się tu na dłużej. Charles buduje dom, obsiewa pole. Caroline zajmuje się domem, zakłada ogródek, sprzedaje jajka. Laura i Mary chodzą do szkoły, a oprócz tego dzielnie pomagają na gospodarstwie. Oprócz losów tej sympatycznej rodziny, mamy okazję bliżej się przyjrzeć przygodom ich sąsiadów, przyjaciół itp.



Poprzedzający go film pilotowy, będący dość wierną adaptacją książki Domek na prerii (tom drugi cyklu), został wyemitowany na wiosnę 1974 roku. Jako że zdobył uznanie widzów, jesienią – 11 września 1974 roku, stacja telewizyjna NBC nadała pierwszy odcinek zatytułowany "Harvest Of Friends" (w polskiej wersji: Żniwa).



W przeciągu dziesięciu lat, kiedy to serial był realizowany, powstało 9 sezonów (10, to często stosowane wspólne określenie dla trzech finałowych filmów) – w sumie: 204 odcinki (w większości niespełna 50-minutowych, choć powstało kilka dłuższych "odcinków specjalnych" o długości 75 i 90 minut). Dodatkowo na serial składa się pięć filmów telewizyjnych (ok. 90 minut każdy).



Oczywiście warto wspomnieć też o aktorze Michael'u Landonie, który zagrał tutaj jedną z głównych ról (ojca rodziny Ingalls).



U nas pierwsza seria "Domku na prerii" pojawiła się (wg. danych w internecie) zimą 1986 roku i była emitowana jako film po programie sobotnim "Sobótka". Kolejne emisje nastąpiły po upływie 10 lat, też w TVP, która zaprezentowała dwa pierwsze sezony. ). Kolejne emisje nastąpiły po upływie 10 lat - też w TVP, która tym razem zaprezentowała dwa pierwsze sezony. Następne sezony wyemitowała dopiero stacja Polsat 2 (dwukrotnie całość) i Dla Ciebie oraz Telewizja Puls. Tylko Polsat zdecydował się na emisję trzech finałowych filmów. Pilot serialu został wydany na kasecie VHS. Obecnie można kupić pierwsze dwa sezony na płycie DVD.

wtorek, 26 maja 2015

Rodzina Leśniewskich


Jan Himilsbach, Alicja Janowska, Stanisław Bareja, Wojciech Młynarski - taka śmietanka nie rzadko pojawiała się w filmach a tym bardziej razem w jednym serialu.
"Rodzina Leśniewskich" to serial opowiadający o perypetiach tytułowej rodziny, która przeprowadza się do nowego miejsca, poznaje nowych lokatorów i zmaga się z przeciwnościami losu.
A jak tutaj wszystko ogarnąć kiedy rodzinka składa się z rozrabiających szkrabów : Pawła i Beaty (zwanych pieszczotliwie Bąblami), synka Leszka, który ma swój charakter a także smykałkę do prac ręcznych oraz córki Agnieszki, która ma zamiłowanie do teatru a niechęć do gimnastyki ? To oczywiście zadanie dla rodziców w których wcielają się Krystyna Sienkiewicz oraz Krzysztof Kowalewski.
Główną osią przewijającą się przez serial są oczywiście studia mamy oraz codzienne problemy rodzinne, która to rodzina musi sobie rozwiązać sama (mama jest zajęta nauką do egzaminów lub jest nieobecna bowiem wyszła studiować). Wychodzą z tego śmieszne sytuacje.

Serial ten, składający się z siedmiu, półgodzinnych odcinków (o ile dobrze pamiętam) miał swoją premierę w Teleranku pod koniec lat 70-tych. W 1980 roku z odcinków tych zrobiono montaż i powstał półtoragodzinny film, który obecnie znajduje się do kupienia na płytach DVD. Ja jednak zachęcam jednak do obejrzenia serialu bowiem to co jest na DVD (czyli film) jest mocno pocięty i niektóre wątki wcale nie są dokończone a niektóre pominięte.

Podstawą scenariusza do powstania tego serialu była książka Krystyny Boglar "Nie głaskać kota pod włos", której treść stanowią codzienne perypetie sześcioosobowej warszawskiej rodziny.

Warto wspomnieć też iż muzykę do tego serialu napisał Czesław Niemen a słowa piosenek przygotował Wojciech Młynarski. W serialu tym swoje pierwsze kroki stawiała tam jego córka, Agata Młynarska, która zagrała Agnieszkę Leśniewską.

Ekranizacje zyskały duże uznanie widzów, jak również zdobyły kilka nagród i wyróżnień, m.in. Nagrody Prezesa Rady Ministrów oraz Brązowe Koziołki na festiwalu Ale Kino! w Poznaniu. Wytwórnią, która zajęła się produkcją był Zespół Filmowy Kadr.

Siedem stron świata

Serial ukazuje proces kształtowania się grupy podwórkowej, wraz z towarzyszącymi mu konfliktami, rozegrany w scenerii wielkomiejskiego osiedla mieszkaniowego. Ta filmowa historia jednego podwórka rozgrywa się współcześnie w dużym ośrodku przemysłowym. Zaczyna się w momencie wprowadza się grupy rodzin do nowego bloku. Dzięki rodzącym się przyjaźniom nowych lokatorów tworzy się ład oparty o wzajemne zaufanie, solidarność i szacunek.

Serial siedmioodcinkowy emitowany w latach 70-tych, bodajże (proszę mnie poprawić jeśli się mylę) w czwartkowym kinie po telewizji dla dzieci i młodzieży.
Reżyserem serialu był Wojciech Fiwek - ten sam który kilka lat wcześniej nakręcił serial "Gruby".
Piosenkę "Siedem Stron Świata" zaśpiewał zespół harcerski "Gawęda".

Zabawy w piłkę, jazda na rowerach, kolekcjonowanie znaczków, chodzenie na wystawy poświęcone swoim hobby oraz przede wszystkim zgrana paczka ... to atuty tego serialu a także atuty tamtych podwórkowych czasów, kiedy nie było komputerów oraz ciekawych programów w telewizji dla dzieci i młodzieży, kiedy nie było wypożyczalni płyt DVD oraz internetu. Wtedy pozostawała zgrana paczka i podwórko na którym wszyscy się spotykali. Podwórka wtedy tętniły prawdziwym życiem praktycznie od popołudnia (kiedy wszyscy już wrócili ze szkoły do domu) do zmierzchu (kiedy robiło się ciemno).
Dzisiaj to już nie jest to ... na placach zabaw po południu praktycznie są pustki (rodzice nie mają czasu by wyjść z dziećmi na dwór i sadzają je przed telewizorami lub komputerami) a jeśli już dzieciarnia wyjdzie to około 18 lub 19 nie ma nikogo już na podwórku.

Warto aby każdy nostalgik obejrzał ten serial ... to prawdziwa machina czasu, która nam pokazuje życie podwórkowe dzieci i młodzieży. Gry i zabawy, międzybalkonowy sposób nawoływania się i wiele innych rzeczy na które my, dzisiejsi prawie 40 latkowie patrzymy już z sentymentem. Gdzie podziały się te wszystkie podwórka, te gry i zabawy, te wspólne spotykanie się przy trzepakach, granie w nogę, zajęcia majsterkowiczów i te wszystkie znajomości. To niestety odeszło już w cień ... teraz podwórka raczej świecą pustkami, bo poza maluchami, które w ciągu dnia udają się na plac zabaw nie ma miejsca już dla młodzieży. Młodzież ma teraz inne, poważne zajęcia :( To już niestety - ne vrati.
Pozostały tylko wspomnienia oraz "Siedem stron świata".

Goście

Cofnijmy się w przeszłość. Jest rok 1984. Kino Teleranka (nie pamiętam już czy zimowe czy wiosenne). Tytułem "Ziemia, roku 2484" zaczyna się pierwszy odcinek z pietnastoodcinkowej serii produkcji czechosłowackiej p.t. "Goście". 
Ziemi grozi zagłada - w stronę naszej planety pędzi meteoryt (kurcze - skąd my to znamy, kolejny koniec świata ?). Pomysłów na powstrzymanie kataklizmu jest wiele, ale żaden z nich nie gwarantuje powodzenia. Profesor Filip, będący wyznacą idei XX-wiecznego matematyka Adama Bernaua sądzi, że legendarny naukowiec miał pewne myśli, które mogły być pomocne w powstrzymaniu Armageddonu. Niestety zapiski te nie przetrwały do XXV wieku.
Pod kryptonimem "Adam 84" w przeszłość wyrusza specjalna ekspedycja najlepszych techników. Jest rok 1984. W miasteczku Adama Bernaua pojawią się nieoczekiwani goście. Niestety - mimo najlepszych starań i ćwiczeń przed wyprawą ekspedycji nie udaje się przewidzieć wszystkiego a tym bardziej już zetknięcia się z komunistyczną Czechosłowacją. Serial "Goście" (niektórzy mówią że był emitowany pod tytułem "Operacja Adam") liczył pietnaście 30-minutowych odcinków. Przeżywając niespodziewane perypetie tytułowych "Gości" mogliśmy zobaczyć szare uroki socjalizmu z którymi nie mogli poradzić sobie nawet przybysze z przyszłości (pomimo wnikliwego przestudiowania realiów epoki w której mieli się pojawić). Ot chociażby scena przejazdem kolejowym, który został wzięty przez gości za kontrolę paszportów.



Serial ten oczywiście obfitował w mnóstwo "nowinek technicznych" z których dzisiaj (prócz podróży w czasie) już zapewne zetknęliśmy się. Bohaterowie podróżowali się Ładą Niva. Oczywiście samochodziki miały swoje udogodnienia jak automatyczna zmiana numerów rejestracyjnych, poruszanie się bez kierowcy. Trzy dekady później już nikogo takiego nowinki nie dziwią.

Czy chociażby "oko jeden" lub "oko dwa" czyli małe miniaturowe kamerki montowane w różnych pomieszczeniach przez bohaterów, czy laserowa piła. Gadżety w tamtych czasach obecnie są chlebem powszednim. Scenarzysta oraz reżyser wykazał się dużą pomysłowością i kto wie czy jeszcze o gadżetach wykorzystanych w tym serialu jeszcze nie usłyszymy za kilka(naście) lat.



Nad całością czuwał zmarły w 2003 roku, reżyser Jindřich Polák, który był też współtwórcą scenariusza. Doświadczenia zebrane przy reżyserowaniu takich seriali jak "Pan Tau" oraz "Lucie, postrach ulicy", które znane są naszemu pokoleniu bardzo dobrze (być może i o nich też wkrótce napiszę), przydały się i przy przygotowywaniu scenariusza do "Gości".

Warto również wspomnieć o muzyce ... w ucho wpada czołówka jak i muzyka kończąca każdy odcinek. Autorem jej jest nie kto inny tylko Karel Svoboda, autor muzyki do słynnej już "Pszczółki Mai". Od razu słychać ręke mistrza, który przy pomocy muzyki wprowadza nas w fantastyczny świat.



Serial "Goście" oprócz emisji w niedzielnym kinie Teleranka nie miał zbytnio gdzie się pokazywać bo w przeciwieństwie do "Arabeli", którą pokazuje od czasu do czasu telewizja TVP Kultura i któraś z innych stacji telewizyjnych - "Goście" byli emitowani na kanale "Kino Polska". Szkoda jednak, że nie znalazł się dystrybutor by wydać ten serial na DVD tak samo jak zrobił to w przypadku "Arabeli". Miejmy nadzieję, że ktoś naprawi ten błąd.



Na zakończenie warto za stroną filmweb.pl przytoczyć kilka ciekawostek. W filmie tym główne role przypadły do grania 85 aktorom zaś do serialu zaproszono 4357 statystów. Ekipa filmowa podczas kręcenia zwiedziła Göhren (NRD, obecnie Niemcy), Harderwijk (Holandia), Tatry Wysokie (Czechosłowacja, obecnie Słowacja), Brandýs nad Labem-Stará Boleslav, Brno, Burg Pernštejn, Pelhřimov, Počátky i Studio Barrandov w Pradze (Czechosłowacja, obecnie Czechy).