włoski serial kryminalny z roku 1984, w reżyserii Damiano Damianiego, dotyczący problemów związanych z mafią. Scenarzystą serialu był Ennio de Concini, muzykę do filmu stworzył Riz Ortolani. W Polsce emitowany w czwartkowe poranki w 1987 roku.
Głównym bohaterem serialu jest komisarz Corrado Cattani, który wraz z żoną i dwunastoletnią córką przenosi się z Mediolanu do Trapani na Sycylii,
aby zastąpić zamordowanego szefa wydziału kryminalnego tamtejszej
policji, Augusto Marineo. Cattani poznaje młodą hrabiankę Titti Pecci
Scialoję, której matka popełniła samobójstwo tej samej nocy, w której
zginął Marineo, jednak śledztwo w tej sprawie zostało zbyt szybko
zakończone.
Nowy komisarz próbuje rozwikłać zagadkę. Ślady prowadzą do
miejscowego bossa mafijnego, Cirinny. W trakcie tego śledztwa Cattani
zakochuje się w Titti, która jest, jak się okazuje, dziewczyną bossa.
Ciągła stresująca praca oraz romans z młodą hrabianką sprawiają, że
małżeństwo Cattaniego rozpada się. Żona Elsa wraca na północ, natomiast
ich córka Paola zostaje z ojcem.
Po rozpadzie związku małżeńskiego Cattani natrafia na ślad siatki
narkotykowej, która powiązana jest z jednym z sycylijskich banków. Pod
wpływem sukcesów w działaniach komisarza mafia porywa mu córkę, a w
zamian za uwolnienie Paoli żąda, by komisarz wykradł i przekazał mafii
obciążające ją dowody w sprawie. Cattani przyparty do muru wykonuje
polecenia mafii. Córka komisarza zostaje uwolniona, a ten dalej pełni
swoje obowiązki. Wraz z rozwojem wydarzeń giną kolejne osoby powiązane
ze śledztwem.
poniedziałek, 27 lutego 2017
Policjanci z Miami
Serial opowiada historię dwóch policjantów z wydziału obyczajowego w Miami. James "Sonny" Crockett (Don Johnson) i Ricardo "Rico" Tubbs (Philip Michael Thomas)
są detektywami pracującymi pod przykrywką. Ich alter ego to Sonny
Burnett - szmugler i dystrybutor narkotykowy oraz Rico Cooper - zamożny
przedsiębiorca z poza Miami. Wraz z kolegami z wydziału toczą zażarty
bój ze zorganizowanymi kartelami narkotykowymi i innymi rodzajami
przestępczości w stanie Floryda.
Do powstania serialu
przyczyniły się między innymi popularność stacji muzycznej MTV, która
zwłaszcza w latach osiemdziesiątych poszczycić się mogła sporą
oglądalnością oraz amerykańskie prawo zezwalające na używanie
policyjnych depozytów, w skład których wchodziły pieniądze, narkotyki i
inne przedmioty zarekwirowane w trakcie przestępstw. To dało
scenarzystom pole do popisu. Miami było stolicą kwitnącego handlu
kokainą oraz nieustającą areną konfrontacji między kartelami
kolumbijskimi i kubańskimi. Pod względem fabularnym z serialem nie jest
inaczej. To grzeszna metropolia, gdzie narkotyki, korupcja, hazard,
prostytucja i zabójstwa są na porządku dziennym.
Produkcja poszczycić się może imponującym zestawem gościnnej obsady. W "Policjantach z Miami" wystąpiło sporo zarówno ówczesnych, jak i przyszłych gwiazd dużego ekranu, mistrzów drugiego planu, a także kilku znanych przedstawicieli ze świata muzyki rozrywkowej.
Magia serialu tkwi również w instrumentalnej oprawie muzycznej zilustrowanej przez Jana Hammera. Były muzyk jazz-rockowego zespołu Mahavishnu Orchestra do napisania muzyki wykorzystał wszelkiego rodzaju elektronikę w postaci syntezatorów, keyboardów, sampli oraz elektrycznej perkusji. Michael Mann dał Czechowi wolną rękę w skomponowaniu ścieżki dźwiękowej i efekty tego przyzwolenia są bardzo miłe dla uszu. Hammer to kompozytor, który czuje dźwięk całym sobą. Na luźnym tonie napisał muzykę eksperymentując z rożnymi gatunkami, takimi jak smooth jazz, muzyka klasyczna, blues czy new age. Chociaż to "Crockett's Theme" stał się muzycznym przebojem roku 1984, to jednak na szczególną uwagę zasługują dwie podobne, choć radykalnie inne kompozycje - temat główny z czołówki serialu oraz "Miami Vice Theme".
Produkcja nadała nowy wymiar w kierunku mody. Bohaterowie nie są odziani w tradycyjne mundury policyjne, lecz w stylowe marynarki, kurtki, koszulki i garnitury włoskiej marki. Ciuchy gliniarzy zapoczątkowały trend, który był wyznacznikiem męskiej mody.
Gdybym miał wyróżnić kogoś z aktorów wcielających się w postacie pierwszego planu, to z pewnością na to zasługuje główna gwiazda serialu. Don Johnson wykreował gliniarza-herosa, który stał się ikoną kultury popularnej oraz propagatorem luzackiego stylu życia. Sonny Crocket to zarówno heroiczny jak i nieprawdopodobnie wrażliwy typ osobowości. Takie połączenie sprawiało, że męska część widowni chciała być nim, a żeńska z nim. Za tę kreację Johnson otrzymał w 1985 roku nominację do Emmy dla najlepszego aktora w serialu telewizyjnym. Drugim z wyróżnionych jest Edward James Olmos, który zagrał twardziela na wzór bohaterów ze starych westernów i kryminałów. Porucznik Castillo to małomówny mężczyzna o kamiennej twarzy - bezwzględny lecz sprawiedliwy.
Od premiery pierwszego odcinka "Policjantów" minęło w tym roku 30 lat. Serial w ciągu pięciu lat naliczył sobie 111 odcinków. Ta telewizyjna produkcja kryminalna aż obfituje w zapierające dech turystyczne widoki, piękne kobiety, pościgi za bandytami, strzelaniny, nieoczekiwane zwroty akcji oraz wątki komediowe i dramatyczne. Wszystko to podkreśla fenomen telewizyjnej produkcji Manna.
Produkcja poszczycić się może imponującym zestawem gościnnej obsady. W "Policjantach z Miami" wystąpiło sporo zarówno ówczesnych, jak i przyszłych gwiazd dużego ekranu, mistrzów drugiego planu, a także kilku znanych przedstawicieli ze świata muzyki rozrywkowej.
Magia serialu tkwi również w instrumentalnej oprawie muzycznej zilustrowanej przez Jana Hammera. Były muzyk jazz-rockowego zespołu Mahavishnu Orchestra do napisania muzyki wykorzystał wszelkiego rodzaju elektronikę w postaci syntezatorów, keyboardów, sampli oraz elektrycznej perkusji. Michael Mann dał Czechowi wolną rękę w skomponowaniu ścieżki dźwiękowej i efekty tego przyzwolenia są bardzo miłe dla uszu. Hammer to kompozytor, który czuje dźwięk całym sobą. Na luźnym tonie napisał muzykę eksperymentując z rożnymi gatunkami, takimi jak smooth jazz, muzyka klasyczna, blues czy new age. Chociaż to "Crockett's Theme" stał się muzycznym przebojem roku 1984, to jednak na szczególną uwagę zasługują dwie podobne, choć radykalnie inne kompozycje - temat główny z czołówki serialu oraz "Miami Vice Theme".
Produkcja nadała nowy wymiar w kierunku mody. Bohaterowie nie są odziani w tradycyjne mundury policyjne, lecz w stylowe marynarki, kurtki, koszulki i garnitury włoskiej marki. Ciuchy gliniarzy zapoczątkowały trend, który był wyznacznikiem męskiej mody.
Gdybym miał wyróżnić kogoś z aktorów wcielających się w postacie pierwszego planu, to z pewnością na to zasługuje główna gwiazda serialu. Don Johnson wykreował gliniarza-herosa, który stał się ikoną kultury popularnej oraz propagatorem luzackiego stylu życia. Sonny Crocket to zarówno heroiczny jak i nieprawdopodobnie wrażliwy typ osobowości. Takie połączenie sprawiało, że męska część widowni chciała być nim, a żeńska z nim. Za tę kreację Johnson otrzymał w 1985 roku nominację do Emmy dla najlepszego aktora w serialu telewizyjnym. Drugim z wyróżnionych jest Edward James Olmos, który zagrał twardziela na wzór bohaterów ze starych westernów i kryminałów. Porucznik Castillo to małomówny mężczyzna o kamiennej twarzy - bezwzględny lecz sprawiedliwy.
Od premiery pierwszego odcinka "Policjantów" minęło w tym roku 30 lat. Serial w ciągu pięciu lat naliczył sobie 111 odcinków. Ta telewizyjna produkcja kryminalna aż obfituje w zapierające dech turystyczne widoki, piękne kobiety, pościgi za bandytami, strzelaniny, nieoczekiwane zwroty akcji oraz wątki komediowe i dramatyczne. Wszystko to podkreśla fenomen telewizyjnej produkcji Manna.
poniedziałek, 20 lutego 2017
Panna z mokrą głową
Tytułowa "panna z mokrą głową" to Irenka Borowska, pełna życia i energii
panienka z dobrego domu. Trzynastolatka wiedzie radosny i beztroski
żywot, ugania się po okolicy z wiernym czworonożnym przyjacielem, psem
Drabem.
Wszędzie jej pełno, jest ciekawa wszystkiego, chce wiedzieć co dzieje się w rodzinnym dworku i obejściu. Tymczasem nad domem państwa Borkowskich zbierają się ciemne chmury. Są lata trzydzieste, trwa kryzys. Majątek rodziny podupada...
Pewnej nocy uwagę Irenki przyciągają tajemnicze odgłosy, dobiegające z kuchni. Wspomagana przez wiernego Draba nieustraszona nastolatka przepędza złodzieja.
Wszyscy są zaniepokojeni zuchwałym czynem panienki. Aby nieco poskromić jej temperament, rodzina zatrudnia prywatnego nauczyciela, pana Podkówkę. Tymczasem w dworku dzieje się coraz gorzej. Ojciec, zadłużony u niejakiego Zgierskiego, po kawałku wyprzedaje łąki i las. Podczas wycinki drzew ginie przywalony dębem. Majątek Borowskich zostaje zlicytowany. Irenka postanawia pomóc matce i w tajemnicy przed nią udaje się do Warszawy, do bogatej ciotki. Niestety, nie zastaje jej w domu. Okazuje się, że ciotka wyjechała do Zakopanego. Irenka podąża za nią, ale znowu nie dochodzi do spotkania. Wkrótce jednak szczęście się uśmiecha do dziewczyny.
Większa część filmowych wydarzeń rozgrywa się w dworku w Turowej Woli, odległej od Warszawy ok. 60 km. Główną rolę reżyser powierzył 13-letniej wówczas Paulinie Tworzyańskiej. Przyjechała na zdjęcia próbne z Bielska-Białej wraz z trzema koleżankami, najzdolniejszymi uczestniczkami tamtejszego Teatru Ekspresji Dziecięcej. Pokonała blisko trzy tysiące dziewcząt z całej Polski, które marzyły o roli "panny z mokrą głową". Jak ocenił reżyser - to duży talent aktorski, dziewczyna niezwykle wrażliwa, błyskotliwa, umiejętnie wykorzystująca w swojej roli to, co podpatrzyła u profesjonalnych wykonawców. A miała szczęście zagrać u boku wspaniałych aktorów. Jako rodzice niesfornej Irenki wystąpili Anna Nehrebecka i Marek Kondrat, przezabawne postaci ciotek stworzyły Iga Cembrzyńska i Hanna Stankówna, poczciwego doktora Lipienia zagrał Marian Opania, wyniosłą acz w istocie dobrą hrabiną Opolską była Beata Tyszkiewicz. Nawet w rolach drugoplanowych pojawili się znakomici aktorzy: Anna Dymna jako właścicielka pensjonatu w Zakopanem, Jerzy Bińczycki - zacny ksiądz proboszcz, Anna Milewska - babunia, czy wreszcie Cezary Domagała jako tenor słynny na dwóch półkulach, bo trzeciej po prostu nie ma. Furorę na planie zrobił synek Jana Frycza, Antoś, jako 8-letni braciszek Irenki. Atutem filmu są też przebojowe piosenki, ze słowami Wojciecha Młynarskiego i muzyką Jerzego Matuszkiewicza, legendarnego "Dudusia".
Wszędzie jej pełno, jest ciekawa wszystkiego, chce wiedzieć co dzieje się w rodzinnym dworku i obejściu. Tymczasem nad domem państwa Borkowskich zbierają się ciemne chmury. Są lata trzydzieste, trwa kryzys. Majątek rodziny podupada...
Pewnej nocy uwagę Irenki przyciągają tajemnicze odgłosy, dobiegające z kuchni. Wspomagana przez wiernego Draba nieustraszona nastolatka przepędza złodzieja.
Wszyscy są zaniepokojeni zuchwałym czynem panienki. Aby nieco poskromić jej temperament, rodzina zatrudnia prywatnego nauczyciela, pana Podkówkę. Tymczasem w dworku dzieje się coraz gorzej. Ojciec, zadłużony u niejakiego Zgierskiego, po kawałku wyprzedaje łąki i las. Podczas wycinki drzew ginie przywalony dębem. Majątek Borowskich zostaje zlicytowany. Irenka postanawia pomóc matce i w tajemnicy przed nią udaje się do Warszawy, do bogatej ciotki. Niestety, nie zastaje jej w domu. Okazuje się, że ciotka wyjechała do Zakopanego. Irenka podąża za nią, ale znowu nie dochodzi do spotkania. Wkrótce jednak szczęście się uśmiecha do dziewczyny.
Większa część filmowych wydarzeń rozgrywa się w dworku w Turowej Woli, odległej od Warszawy ok. 60 km. Główną rolę reżyser powierzył 13-letniej wówczas Paulinie Tworzyańskiej. Przyjechała na zdjęcia próbne z Bielska-Białej wraz z trzema koleżankami, najzdolniejszymi uczestniczkami tamtejszego Teatru Ekspresji Dziecięcej. Pokonała blisko trzy tysiące dziewcząt z całej Polski, które marzyły o roli "panny z mokrą głową". Jak ocenił reżyser - to duży talent aktorski, dziewczyna niezwykle wrażliwa, błyskotliwa, umiejętnie wykorzystująca w swojej roli to, co podpatrzyła u profesjonalnych wykonawców. A miała szczęście zagrać u boku wspaniałych aktorów. Jako rodzice niesfornej Irenki wystąpili Anna Nehrebecka i Marek Kondrat, przezabawne postaci ciotek stworzyły Iga Cembrzyńska i Hanna Stankówna, poczciwego doktora Lipienia zagrał Marian Opania, wyniosłą acz w istocie dobrą hrabiną Opolską była Beata Tyszkiewicz. Nawet w rolach drugoplanowych pojawili się znakomici aktorzy: Anna Dymna jako właścicielka pensjonatu w Zakopanem, Jerzy Bińczycki - zacny ksiądz proboszcz, Anna Milewska - babunia, czy wreszcie Cezary Domagała jako tenor słynny na dwóch półkulach, bo trzeciej po prostu nie ma. Furorę na planie zrobił synek Jana Frycza, Antoś, jako 8-letni braciszek Irenki. Atutem filmu są też przebojowe piosenki, ze słowami Wojciecha Młynarskiego i muzyką Jerzego Matuszkiewicza, legendarnego "Dudusia".
Szaleństwa panny Ewy
Serial w stylu retro, przywołujący barwne lata 30., zrealizowany według powieści Kornela Makuszyńskiego. Książka powstała w 1940 r. i była swoistym głosem w obronie wartości utraconych. Zresztą z całej twórczości tego pisarza emanuje pogodna afirmacja życia i fascynacja urokiem "bezgrzesznych lat" dziecięcych i młodzieńczych.
Szczególny klimat wykreowanego przez niego świata - idealistycznego, utopijnego, ale nasyconego liryzmem i humorem - od dawna zachęcał reżyserów do ekranizacji jego utworów ("O dwóch takich co ukradli księżyc", "Szatan z siódmej klasy", "Awantura o Basię", animowane "Przygody Koziołka Matołka" i inne). Reżyser Kazimierz Tarnas, także zauroczony aurą pisarstwa Makuszyńskiego, wziął również na warsztat "Pannę z mokrą głową" i ostatnio "Awanturę o Basię". Odtwórczynię roli tytułowej wybrał drogą konkursu spośród przeszło 300 dziewcząt, które zgłosiły się na eliminacje ("z konkursu" był również jej nieodłączny towarzysz, pokraczny Rolmops, kundel "z piekła rodem"). Dorota Grzelak, wtedy świeżo upieczona licealistka, swoim osobistym urokiem przydała wiarygodności filmowej Ewie, rezolutnej pannicy ciągle wściubiającej nos w nie swoje sprawy, trochę zwariowanej, odrobinę naiwnej, która swoim uśmiechem, serdecznością i niewzruszoną wiarą w zwycięstwo dobra zmienia życie ludzi wokół siebie. Zgorzkniałym przywraca radość, biedaków ratuje przed nędzą, kojarzy nieszczęśliwie zakochanych.
Warszawa, 1932 rok. Bakteriolog, dr Tyszowski, musi wyjechać do Chin, gdzie wybuchła epidemia. Ewa z wielkim żalem rozstaje się z ukochanym ojcem, który jest dla niej także wspaniałym kolegą. Ciotka Halicka załatwia jej pokój w mieszkaniu państwa Szymbartów. Po serii konfliktów, głównie z powodu psa Ewy, którego pani Szymbartowa nie znosi - ale tak-że protestując przeciwko jej metodom pedagogicznym stosowanym wobec córki Zosi - dziewczyna ucieka przez okno. Świadkiem tego wydarzenia jest młody malarz Jerzy. Przedstawm Ewę swej matce, która - po wysłuchaniu mrożącej krew w żyłach opowieści o tyranii Szymbartowej - uzgadnia z dotychczasową opiekunką, że do powrotu dr. Tyszowskiego Ewa będzie mieszkać u nich.
Tego samego dnia dziewczyna słyszy, że Jerzy odbiera bardzo przykry telefon. Właściciel domu, niejaki Mudrowicz, domaga się spłaty długów wynoszących 10 tysięcy złotych. Nazajutrz Jerzy bez powodzenia próbuje sprzedać swoje obrazy.
Ewa przejmuje inicjatywę. Nic nie mówiąc Zawidzkim bierze kilka płócien i ubezpieczana przez pana Szymbarta, czekającego na ulicy, składa wizytę Mudrowiczowi. Potworny, bardzo bogaty i samotny staruch, nie opuszczający ponurego mieszkania, zostaje przez Ewę odmieniony. Przyjmuje obrazy Jerzego za 2 tysiące, pozostałą część długu pozwala spłacać w dowolnych ratach. Do sąsiedniego domu sprowadzają się państwo Zawiłowscy z uroczą córką Basią. Między nią a Jerzym rodzi się uczucie od pierwszego wejrzenia. Tymczasem okazuje się, że pani Szymbartowa wpędziła Zosię w ciężką gruźlicę. Ubogich rodziców stać na opłacenie tylko miesiąca pobytu córki w sanatorium...
Źródlo: wikipedia, filmPOLSKI
niedziela, 12 lutego 2017
Denver Ostatni Dinozaur
Denver Ostatni Dinozaur to jedna z tych kreskówek, które bardzo miło wspominam z dzieciństwa. Animacja opowiada o przygodach grupy przyjaciół: Mario, Wally, Charlie (w oryginale Shades), Jerry, Casey, Heather oraz tytułowy Denver dinozaur. Ekipa wpada w każdym odcinku w różne interesujące tarapaty. Przygody zwariowanej paczki typowo amerykańskich przyjaciół (deskorolka, bmx, hawajskie koszule, trwała ondulacja i baseny w ogrodzie) mają nadal wielu fanów na całym świecie. Dlaczego tak się dzieje?
Podejrzewam, że jedną z przyczyn jest umiejętne łączenie w tej serii dobrej zabawy, ciekawego scenariusza i walorów edukacyjnych. Fajne historie przemawiają do dzieciaków a edukacja podoba się rodzicom. Dzięki temu serialowi dziecko dowie się na przykład jak wyglądał Stegozaur, albo czym odżywiały się zwierzęta w prehistorii. Mistrzostwo polega tutaj na tym, że nie jest to wiedza przedstawiana dzieciakom w nudny, szkolny sposób. Dzieciaki znajdują Denvera podczas wycieczki do muzeum historii naturalnej. Skoro mamy muzeum, to dlaczego nie powiedzieć kilku zdań na temat tego, że w smole zachowują się kości albo czegoś o rozmiarach mamutów. Takie sceny są zazwyczaj krótkie i zupełnie nie przeszkadzają w rozwoju akcji! I takie powinny być dobre kreskówki. Dostarczające zabawę i przelewające trochę wiedzy w małe mózgi.
Mimo, że jestem gorącym przeciwnikiem robienia piosenek w Polskiej wersji (jeśli oryginalnej nic nie dolega), to tutaj wyszło to naprawdę dobrze. Tekst, głosy i cała oprawa jest zgrabna i trudno potem nie nucić „Denver, ostatni dinozaur, to jest kumpel z przed milionów lat…”
Tutaj możecie posłuchać piosenki z intro w wersji polskiej:
No i jest jeszcze ta piosenka tytułowa.
Na na na na na nana na na nana nana na na na…
Źródło: https://tzzad.wordpress.com
He-man
He-Man – obdarzony nadprzyrodzoną siłą człowiek. Na co dzień książę Adam, który odgrywa rolę nieporadnego tchórza, by nikt nie odkrył jego powiązań z He-Manem. Zmienia się w He-Mana za pomocą miecza, który otrzymał od Czarodziejki, używając słów "Na potęgę Posępnego Czerepu, mocy przybywaj" (lub także Mam Władzę). Mocą został obdarzony przez Czarodziejkę, kobietę ze skrzydłami, strażniczkę magii ukrytej w zamku Posepnego Czerepu (ang. Castle Grayskull (źródło : www.wikipedia.pl)
Pierwszy odcinek tego serialu został wyemitowany w telewizji w 1983 natomiast u nas pojawił się w połowie lat osiemdziesiątych i był nadawany w czwartkowe popołudnia - bodajże około godziny 19:00 w programie drugim Telewizji Polskiej (był bądź co bądź konkurencją dla dobranocek nadawanych w tym samym czasie w programie pierwszym, a może to już było po dobranocce ?).
Zyskał on na pewno popularność tak samo jak popularność bodajże zyskały słowa wypowiadane przez He-mana (mam władzę).
W jakiś czas później powstała kolejna seria przygód He-mana zatytułowana "Nowe przygody He-mana" ale to już nie było to - zmieniła się diametralnie grafika, poznikały znane nam postacie z poprzedniego He-mana a sam He-man jak i jego przeciwnik przeszli metamorfozę. Nie wiem jak innym się oglądało tą serię ale ja wolałem zdecydowanie He-mana z lat 80-tych. Uważam że nowy He-man poniósł porażkę.
sobota, 21 stycznia 2017
Bajki japońskie
Szła nocą bajka przez pola i wsie
Przez zaklęty las
Smutno było jej i źle
Nawet jej przyjaciel księżyc zgasł
Wtem promyk świeczki
Na dróżkę padł
I piosenka hop z okienka
Za bajką w ślad
Przez zaklęty las
Smutno było jej i źle
Nawet jej przyjaciel księżyc zgasł
Wtem promyk świeczki
Na dróżkę padł
I piosenka hop z okienka
Za bajką w ślad
"Bajki
japońskie" to dziesięciominutowy cykl bajek przedstawiających
najsłynniejsze i mniej znane baśnie z drugiego końca świata czyli z
Japonii. Nadawane były u nas w środowe dobranocki około godziny 18:50
(proszę mnie poprawić jeśli się mylę). Każda z tych bajek była
zrealizowana przez innego twórcę w innej konwencji plastycznej.
Jedna ze stron internetowych podaje 1983 rok jako rok wyświetlania u nas "Bajek Japońskich", jednak wydaje mi się że to była chyba końcówka lat 70-tych.
Jedna ze stron internetowych podaje 1983 rok jako rok wyświetlania u nas "Bajek Japońskich", jednak wydaje mi się że to była chyba końcówka lat 70-tych.
Pamiętacie
jeszcze piosenkę tytułową ? W tle tej piosenki leciał na niebie długi
zielony smok a na nim siedział chłopczyk (jak nie pamiętacie jak
wyglądał powyżej macie rysunek). Piosenka otwierająca cykl była łagodna w
tonie właśnie piosenek japońskich (dla ciekawości podam że oryginał
piosenki w języku japońskim jest śpiewany w tym samym tonie) natomiast
piosenka końcowa była bardziej żywiołowa.
Ciekaw
jestem co pamiętacie z bajek. Ja np. pamiętam jak przez mgłę bajkę o
psie który był porzucony przez złego pana a był wychowywany od małego
przez staruszków. Później pamiętam jego poświęcenie bo poświęcił swoje
życie ratując swoich opiekunów przed jakimś potworem. Wzruszyłem się
bardzo i może dla tego pamiętam.
Ordy
U nas serial ten pojawił się w latach 80-tych (pewnie to będzie druga połowa skoro premierowe odcinki zostały wypuszczone w Japonii w 1983 roku) a odcinki emitowane były w czwartek (po programie dla dzieci i młodzieży) albo w piątek (po programach popularnonaukowych - głowy nie daję).
Serial ten został przetłumaczony na wiele języków m.in. po hiszpańsku, francusku, portugalsku, hebrajsku, arabski itd.
U nas był emitowany z polskim lektorem.
Pan Tau
Kim
był tajemniczy jegomość ubrany tak jak ubrani są aktorzy reklamujący
pewien bank pod szyldem "kultura wyższej bankowości"? Czarny garnitur,
parasolka oraz czarny melonik. Nie mówi, zachowuje się dziwnie a mimo to
swoim pojawieniem potrafi rozbawić dzieci i dość porządnie namieszać w
świecie dorosłych. Nie wiecie jeszcze kto to? Toż to Pan Tau.
Ten elegancki mężczyzna komunikuje się ze wszystkimi za pomocą
pantomimy i tańca a jego melonik ... to istny skarb bowiem za pomocą
jednego ruchu dłonią po meloniku Pan Tau rozwiązuje problemy a także
materializuje rzeczy wyczekiwane przez dzieci.
Już w pierwszym epizodzie widzimy go szybującego gdzieś w kosmosie i obserwującego planety kiedy płacz dziecka skierował go na ziemię. Po wylądowaniu za pomocą melonika szybko się powiększył (był przecież niewiele większy od mrówki) a pojazd swój który nie uległ powiekszęniu schował do kieszeni marynarki.
Pan Tau to serial liczący 33 odcinki produkcji czechosłowackiej we
współpracy z niemiecką telewizją. Pilotażowy odcinek został wyświetlony w
1966 roku pozostałe odcinki w latach 1969-1978. Całość zakończyła
wersja kinowa, której premiera odbyła się w 1988 roku. Do Polski Pan Tau
dotarł w 1981 roku kiedy to premierowy odcinek wyświetlono w niedzielny
wakacyjny poranek - prawdopodobnie w kinie Teleferii.
Cała seria została napisana przez Ota Hogman i wyreżyserowana przez Jindřich Polák'a (ten sam co wyreżyserował serial "Goście" i co ciekawe w serialu tym możemy spotkać aktora grającego Pana Tau). Cała historia jest przyjemna, zabawna ale zawierająca problemy ówczesnych dzieci, na które Pan Tau miał zawsze gotowe rozwiązanie. Do tego celu zawsze posługiwał się swoim magicznym melonikiem i poprzez stukanie w niego mógł się zamienić w kukiełkę by ukryć się przed dorosłymi albo wyczarować inne bardziej lub mniej pożądane przedmioty. Co ciekawe - pojawiał się tylko dzieciom, którym pomagał rozwiązywać problemy i spełniać ich najskrytsze marzenia a dla dorosłych pozostawał niewidzialny.
W roli tytułowej mogliśmy zobaczyć czeskiego aktora Otto Simanka (1925-1992), którego również mogliśmy obejrzeć w serialach "Goście", "Arabela" i "Lucie, postrach ulicy". Cztery lata przed śmiercią, w 1988 roku, po raz ostatni wcielił się w rolę postaci, która była rozpoznawalna jeszcze kilkanaście lat temu przez większość dzieci. Tym razem w wersji kinowej "Pan Tau" musiał stawić czoła wyzwaniom jakimi była podwójna rola i niestety - upływający już czas ...
Już w pierwszym epizodzie widzimy go szybującego gdzieś w kosmosie i obserwującego planety kiedy płacz dziecka skierował go na ziemię. Po wylądowaniu za pomocą melonika szybko się powiększył (był przecież niewiele większy od mrówki) a pojazd swój który nie uległ powiekszęniu schował do kieszeni marynarki.
Cała seria została napisana przez Ota Hogman i wyreżyserowana przez Jindřich Polák'a (ten sam co wyreżyserował serial "Goście" i co ciekawe w serialu tym możemy spotkać aktora grającego Pana Tau). Cała historia jest przyjemna, zabawna ale zawierająca problemy ówczesnych dzieci, na które Pan Tau miał zawsze gotowe rozwiązanie. Do tego celu zawsze posługiwał się swoim magicznym melonikiem i poprzez stukanie w niego mógł się zamienić w kukiełkę by ukryć się przed dorosłymi albo wyczarować inne bardziej lub mniej pożądane przedmioty. Co ciekawe - pojawiał się tylko dzieciom, którym pomagał rozwiązywać problemy i spełniać ich najskrytsze marzenia a dla dorosłych pozostawał niewidzialny.
W roli tytułowej mogliśmy zobaczyć czeskiego aktora Otto Simanka (1925-1992), którego również mogliśmy obejrzeć w serialach "Goście", "Arabela" i "Lucie, postrach ulicy". Cztery lata przed śmiercią, w 1988 roku, po raz ostatni wcielił się w rolę postaci, która była rozpoznawalna jeszcze kilkanaście lat temu przez większość dzieci. Tym razem w wersji kinowej "Pan Tau" musiał stawić czoła wyzwaniom jakimi była podwójna rola i niestety - upływający już czas ...
poniedziałek, 9 stycznia 2017
Szogun
Magia tego serialu na telewizyjnym ekranie sparawiała, że kiedy
zaczęła się jego emisja na początku 1985 roku, o godzinie 20-tej
pustoszały ulice a zza prawie każdej firanki prześwitywał błękitny
odblask włączonego odbiornika. Cofaliśmy się w czasie o przeszło 400 lat
i prawie przez godzinę przebywaliśmy w niezwykłym świecie starej
kultury, obcych praw i obyczajów - w Japonii.
Jest rok 1600. Cesarstwo Japonii przeżywa niepewny okres. Faktyczną
władzę sprawują feudalni panowie, a kraj, rozbity i wykrwawiony po ponad
stuleciu wojen domowych, powoli jest jednoczony przez ambitnych
dowódców. Tymczasem Japonia staje się obiektem zainteresowania Hiszpanów
i Portugalczyków, którzy, rywalizując o wpływy, snują intrygi
polityczne. W tym zwrotnym momencie historii, podczas sztormu u wybrzeży
kraju rozbija się holenderski żaglowiec "Erasmus". Nawigator okrętu - Anglik John Blackthorne
dostaje się do japońskiej niewoli i postawiony zostaje przed obliczem
wielkiego pana Toranagi. Żeglarz zostaje wbrew swej woli wciągnięty w
walkę feudalnych rodów walczących o dominację nad krajem.
Tak w skrócie przedstawia się zarys fabuły amerykańskiego serialu "Szogun" w reżyserii Jerry'ego Londona. Serial nakręcony na podstawie wydanej w roku 1975 powieści pod tym samym tytułem pióra Jamesa Clavella, a sam autor czuwał bacznie nad produkcją. Fabuła książki (jak i scenariusza) została luźno oparta na losach angielskiego żeglarza Williama Adamsa, pierwszego w historii Europejczyka, który dostąpił zaszczytu pasowania na samuraja. Postać ta po dziś dzień darzona jest w Japonii wielkim szacunkiem. Pierwowzorem postaci daimyo Toranagi był zaś Ieyasu Tokugawa, który w bitwie pod Sekigaharą (21 października 1600) zdławił siły rywali i dał początek dynastii szogunów z rodu Tokugawa, sprawującej faktyczną władzę nad Japonią przez ponad 250 lat, aż do 1868.
W Europie "Szogun" najpierw zadebiutował w roku 1980 kinach w postaci 125-minutowego filmu,
który - choć ogółem skrócony względem oryginalnego materiału - zawierał
więcej nagości i brutalnych scen, usuniętych podczas montażu wersji
telewizyjnej. Później w telewizji pojawiła się dłuższa wersja serialowa.
Po raz pierwszy na naszych ekranach serial zagościł w Nowy Rok 1985,
kolejne odcinki wyświetlane były w niedzielne wieczory. Z miejsca
przykuł przed telewizorami rzesze widzów. Podobnie jak w przypadku "Niewolnicy Isaury",
serial wnosił w codzienne życie pewien powiew egzotyki. Niewątpliwie
wpłynął też na zainteresowanie historią i kulturą Kraju Kwitnącej Wiśni.
Anjin-san, pan Toranaga i inni bohaterowie serii stali
się stałymi gośćmi w naszych domach. Wielu ludzi tak planowało dzień,
by obejrzeć kolejny odcinek.
Zdradzenie przebiegu fabuły byłoby zbrodnią, której nie zmyje nawet seppuku; tych, którzy serialu jak dotąd nie widzieli zachęcam do jak najszybszego nadrobienia zaległości. O jego sukcesie przesądziły wartka akcja, drobiazgowe odwzorowanie realiów feudalnej Japonii (kostiumy, scenografia) i przede wszystkim ponadczasowość historii o miłości, wojnie i zderzeniu dwóch odmiennych kultur. Za budującą klimat muzykę odpowiadał Maurice Jarre, ojciec pioniera muzyki elektronicznej Jeana Michel Jarre’a. Nie można zapomnieć również o kapitalnej grze Richarda Chamberlaina, czyli serialowego Blackthorne'a. Co ciekawe, nie był on pierwszym kandydatem do roli żeglarza. Producenci oraz autor książki z początku chcieli obsadzić w głównej roli Seana Connery’ego, ten jednak odrzucił propozycję. Innymi kandydatami byli Roger Moore i Albert Finney. Trudno dziś jednak wyobrazić sobie, by Chamberlaina mógł zastąpić ktoś inny. Dzięki rolom w serialach "Szogun" oraz "Ptaki ciernistych krzewów" Chamberlain zyskał nad Wisłą niesamowitą popularność. Kiedy w latach 90. przyleciał do Polski, aby odebrać Telekamerę "Tele Tygodnia" dla najpopularniejszej gwiazdy zagranicznej, witano go jak króla, a na jego cześć wydano uroczysty obiad w Łazienkach. Wizytę w Polsce aktor wspominał bardzo ciepło, zwłaszcza przechadzkę późnym wieczorem po warszawskiej Starówce.
Oprócz Chamberlaina w obsadzie znalazło się wielu innych świetnych aktorów. W rolę Toranagi wcielił się legendarny Toshiro Mifune, znany przede wszystkim z dzieł Akiry Kurosawy. Portugalczyka, Vasco Rodrigueza grał John Rhys Davies,
którego młodsze pokolenie widzów kojarzy zapewne z roli krasnoluda
Gimliego w ekranizacji "Władca Pierścien
Ciekawym zabiegiem było pozostawienie wszystkich kwestii wypowiadanych po japońsku w wersji oryginalnej. Producenci wyszli bowiem z założenia, że widz powinien wczuć się w pozycję zagubionego na obcej ziemi żeglarza i rozumieć tylko to, co on. Dlatego też dialogi japońskie nie były przełożone na angielski (wyjątkiem jest np. wewnętrzny monolog Toranagi w finale serialu); za tłumacza Blackthorne'owi służyła piękna lady Toda Mariko (w tej roli Yoko Shimada).
"Szogun" był też serialem, który zmienił oblicze amerykańskiej i
światowej telewizji, gdyż przełamywał tabu dotyczące brutalności i
seksualności - po raz pierwszy na małym ekranie pokazano sceny tortur,
ścięcia głowy człowieka, załatwiania potrzeb fizjologicznych oraz nagie
ciało kobiety (pamiętna scena kąpieli Lady Mariko). Tym samym "Szogun"
przetarł szlak dla wielu późniejszych seriali. Wprawdzie na tle
dzisiejszych historycznych produkcji jak "Wikingowie" czy "Piraci"
wspomniane sceny mogą wydawać się dość niewinne, być może bez "Szoguna"
owe serie mogłyby w ogóle nie powstać.
Na koniec warto wreszcie dodać o polskim akcencie w serialu. W rolę
portugalskiego kapitana Ferreiry wcielił się Władysław Sheybal. Ten
urodzony w 1923 roku w Zgierzu aktor, którego życiorys sam mógłby
posłużyć za kanwę filmowego scenariusza (podczas II wojny światowej
Sheybal za działalność konspiracyjną został aresztowany i skazany na
śmierć, jednakże udało mu się uciec) w roku 1957 wyemigrował do Wielkiej
Brytanii. Gdy postanowił wrócić do aktorstwa, zmieniwszy uprzednio imię
na łatwiejsze do wymówienia dla obcokrajowców Vladek, szybko odniósł
sukces, grając w licznych filmach i serialach, najczęściej role
charakterystyczne obcokrajowców i szwarccharakterów.
Wydawać by się mogło, że międzynarodowe sukcesy naszego rodaka powinny się stać chlubą dla ówczesnej Polski - nic bardziej mylnego. Władza ludowa nie darzyła "Vladka" zbytnią sympatią. Pozostając na Zacho¬dzie i grając w antyradzieckich filmach szpiegowskich (m.in. w "Pozdrowieniach z Rosji" z cyklu o Jamesie Bondzie) znalazł się na cenzurowanym, odmówiono mu nawet wizy wjazdowej na pogrzeb rodziców. Przez długi czas w stosunku do jego osoby panowała w PRL narzucona przez władze zmowa milczenia, co zaczęło ulegać zmianie dopiero w latach osiemdziesiątych. Do ojczyzny Władysław Sheybal już nie powrócił, choć dane było mu dożyć upadku Żelaznej Kurtyny, która go z nią rozdzieliła. Zmarł w Londynie w roku 1992.
Źródło: http://www.nostalgia.pl
Tak w skrócie przedstawia się zarys fabuły amerykańskiego serialu "Szogun" w reżyserii Jerry'ego Londona. Serial nakręcony na podstawie wydanej w roku 1975 powieści pod tym samym tytułem pióra Jamesa Clavella, a sam autor czuwał bacznie nad produkcją. Fabuła książki (jak i scenariusza) została luźno oparta na losach angielskiego żeglarza Williama Adamsa, pierwszego w historii Europejczyka, który dostąpił zaszczytu pasowania na samuraja. Postać ta po dziś dzień darzona jest w Japonii wielkim szacunkiem. Pierwowzorem postaci daimyo Toranagi był zaś Ieyasu Tokugawa, który w bitwie pod Sekigaharą (21 października 1600) zdławił siły rywali i dał początek dynastii szogunów z rodu Tokugawa, sprawującej faktyczną władzę nad Japonią przez ponad 250 lat, aż do 1868.
Zdradzenie przebiegu fabuły byłoby zbrodnią, której nie zmyje nawet seppuku; tych, którzy serialu jak dotąd nie widzieli zachęcam do jak najszybszego nadrobienia zaległości. O jego sukcesie przesądziły wartka akcja, drobiazgowe odwzorowanie realiów feudalnej Japonii (kostiumy, scenografia) i przede wszystkim ponadczasowość historii o miłości, wojnie i zderzeniu dwóch odmiennych kultur. Za budującą klimat muzykę odpowiadał Maurice Jarre, ojciec pioniera muzyki elektronicznej Jeana Michel Jarre’a. Nie można zapomnieć również o kapitalnej grze Richarda Chamberlaina, czyli serialowego Blackthorne'a. Co ciekawe, nie był on pierwszym kandydatem do roli żeglarza. Producenci oraz autor książki z początku chcieli obsadzić w głównej roli Seana Connery’ego, ten jednak odrzucił propozycję. Innymi kandydatami byli Roger Moore i Albert Finney. Trudno dziś jednak wyobrazić sobie, by Chamberlaina mógł zastąpić ktoś inny. Dzięki rolom w serialach "Szogun" oraz "Ptaki ciernistych krzewów" Chamberlain zyskał nad Wisłą niesamowitą popularność. Kiedy w latach 90. przyleciał do Polski, aby odebrać Telekamerę "Tele Tygodnia" dla najpopularniejszej gwiazdy zagranicznej, witano go jak króla, a na jego cześć wydano uroczysty obiad w Łazienkach. Wizytę w Polsce aktor wspominał bardzo ciepło, zwłaszcza przechadzkę późnym wieczorem po warszawskiej Starówce.
Ciekawym zabiegiem było pozostawienie wszystkich kwestii wypowiadanych po japońsku w wersji oryginalnej. Producenci wyszli bowiem z założenia, że widz powinien wczuć się w pozycję zagubionego na obcej ziemi żeglarza i rozumieć tylko to, co on. Dlatego też dialogi japońskie nie były przełożone na angielski (wyjątkiem jest np. wewnętrzny monolog Toranagi w finale serialu); za tłumacza Blackthorne'owi służyła piękna lady Toda Mariko (w tej roli Yoko Shimada).
Wydawać by się mogło, że międzynarodowe sukcesy naszego rodaka powinny się stać chlubą dla ówczesnej Polski - nic bardziej mylnego. Władza ludowa nie darzyła "Vladka" zbytnią sympatią. Pozostając na Zacho¬dzie i grając w antyradzieckich filmach szpiegowskich (m.in. w "Pozdrowieniach z Rosji" z cyklu o Jamesie Bondzie) znalazł się na cenzurowanym, odmówiono mu nawet wizy wjazdowej na pogrzeb rodziców. Przez długi czas w stosunku do jego osoby panowała w PRL narzucona przez władze zmowa milczenia, co zaczęło ulegać zmianie dopiero w latach osiemdziesiątych. Do ojczyzny Władysław Sheybal już nie powrócił, choć dane było mu dożyć upadku Żelaznej Kurtyny, która go z nią rozdzieliła. Zmarł w Londynie w roku 1992.
Źródło: http://www.nostalgia.pl
Tajemniczy Duch
Tajemniczy duch jest rzeczywiście bardzo tajemniczą produkcją, zwłaszcza, że – według moich informacji – serial ten emitowany był u nas tylko raz i nigdy więcej nie został powtórzony. Tym bardziej jednak wydaje się godnym odnotowania, gdyż wrył się w pamięci wielu widzów, a dla niektórych z nich okazał się koszmarem dzieciństwa mogącym konkurować chyba tylko z rodzimym diabłem Piszczałką i marszem wilków z "Akademii Pana Kleksa". Wątek dziadka-robota i jego trzeciego oka powraca jak bumerang w internetowych dyskusjach na temat identyfikacji tytułów starych seriali. Rozwiejmy więc te mroki tajemnicy...
"Spuk von draußen" – bo tak brzmi oryginalny tytuł, który można dosłownie przetłumaczyć jako "Zjawa z zewnątrz" bądź też "Głosy z zewnątrz" – to 9-odcinkowy serial dla małego widza wyprodukowany i wyświetlany w ówczesnym NRD w roku 1987-1988. Polscy widzowie mogli zobaczyć w piątkowe poranki latem 1990 roku w ramach Kina Teleferii. Właściwie jest to trzeci serial z cyklu "Spuk", którego nadrzędnym tematem były duchy i zjawy; poszczególne części serii nie były jednak bezpośrednio powiązane między sobą fabularnie. Cykl ten kontynuowany był również po zjednoczeniu Niemiec, aż do roku 2002. Produkcję wyreżyserował Günter Meyer.
Czołówka serialu "Tajemniczy Duch"
Jak wychodzi na jaw, do konstrukcji posiadłości użyto materiałów nielegalnie wykradzionych z planety Obskura. Trzej kosmici przybywają więc na Ziemię, aby zabrać materiały – dom oraz robota – z powrotem na swoją macierzystą planetę. Pojawienie się trzech przybyszy, którzy nie odwiedzali Ziemi od czasów średniowiecza wprowadza mnóstwo zamieszania i jest źródłem wielu nieporozumień i zabawnych scen między nimi, a ekipą filmową i ludową policją. Jednak czy dzieci i ich ukochany nowy dziadek Rodenwald będą chcieli się rozstać?
Jak widać, już sama czołówka wskazywała, że to serial "z dreszczykiem". Najwięcej strachu wzbudzała w nas sama postać dziadka, z jego bladą charakteryzacją i mechanicznymi częściami ciała. Za pomocą trzeciego oka z tyły głowy mógł obserwować, co dzieje się za nim, a rozmowy podsłuchiwał przyklejając swoje ucho do drzwi lub ściany. Do tajnego pomieszczenia w piwnicy dostawał się za pomocą windy, wejście do której znajdowało się ukryte w skrzyni. Tam ładował baterie i pozbywał się jedzenia z wmontowanej w brzuchu szufladki. Wszystko to mogło rzeczywiście sprawiać upiorne wrażenie. Jednak mimo wszystko była to postać ze wszech miar sympatyczna. Może więc tak często wspominamy i postać dziadka i serial, bo był to film z gatunku "dla tych, co się lubią bać"?
Sprytne operatorskie sztuczki "stworzyły" fikcyjne miasteczko, a kamienne niedźwiedzie ustawione jako dekoracja w obydwu lokacjach sprytnie maskowały fakt, że poszczególne miejsca akcji oddalone są tak naprawdę od siebie o kilkadziesiąt kilometrów.
Źródło: http://www.nostalgia.pl
Gwiazdkowy prezent
Gdy byliśmy małymi dziećmi, wielu z nas być może zastanawiało się, co też porabiają nasze lalki i pluszaki, gdy nikogo z nas nie ma w pobliżu. O tym właśnie opowiada bożonarodzeniowy film telewizyjny z roku 1986 pt. "Gwiazdkowy prezent" (The Christmas Toy) wyprodukowany przez studio Jima Hensona.
I choć lalka Ania (którą to tygrysek właśnie zastąpił w roli ukochanej zabawki) próbuje przemówić mu do rozumu, ten wymyka się z pokoju i podejmuje lekkomyślną eskapadę pod drzewko. Towarzyszy mu Mimi, zabawka kota państwa Jones. Za nimi wyrusza akcja ratunkowa. Nieodpowiedzialny tygrys uwalnia z pudełka nową zabawkę – lalkę Meteorę, królową asteroidów. Bohaterowie muszą doprowadzić wszystko do porządku i wrócić niezauważeni na czas do dziecięcego pokoju.
Znane z profesjonalizmu studio i tu nie zawiodło. Oprócz głównych postaci także każdy z drugo- i trzecioplanowych bohaterów posiada jakiś wyróżnik i charakterystyczną cechę – jak roztrzepany Pierrot, poważny stary, wyleniały miś czy wiecznie przebierająca w strojach, wzorowana zapewne na Barbie lalka. Niektóre z nich pojawiają się na ekranie zaledwie na kilka minut (bądź sekund), ale dzięki temu czuć, że rezydenci pokoju dziecięcego naprawdę tworzą żywą społeczność.
Za historię odpowiadają scenarzystka Laura Philips i reżyser Eric Till, muzykę skomponował Jeff Moss. I to właśnie dzięki ich wyobraźni udało się nakręcić film, który oddaje świetnie atmosferę oczekiwania na Święta, pobudza uczucie nostalgii i sentymentu do lat dzieciństwa, a nade wszystko przypomina – choć w filmie brak wątków stricte religijnych – co tak naprawdę w te dni jest najważniejsze. Bo gdy Mimi zostaje nakryta przez ludzi i "zapada w sen", Rugby zdaje sobie sprawę jak samolubnym zachowaniem naraził na ryzyko swoich przyjaciół. Ale przecież Święta to magiczny czas. Przyjaźń wygrywa z egoizmem, dawanie okazuje się ważniejsze od brania, miłość zwycięża śmierć. Nawet zamarłe zabawki mogą wrócić do życia. W końcu Boże Narodzenie to czas cudów. Warto także wspomnieć, że program zdobył nominację do prestiżowej nagrody Emmy. Na kanwie "Gwiazdkowego prezentu" powstał również 13-odcinkowy serial "Sekretne życie zabawek" (The Secret Life of Toys).
źródło: http://muppet.wikia.com
http://www.nostalgia.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































