Czołówka z muzyką Angelo
Badalamentiego doskonale wprowadza w specyficzny klimat pełnego tajemnic
miasteczka Twin Peaks, ale odcinek pilotowy nie jest zbyt obiecujący -
wszyscy płaczą po śmierci Laury Palmer, co sugeruje, że była to osoba
bardzo lubiana. Chociaż pojawia się tajemnicze morderstwo to nie mamy tu
do czynienia z typowym serialem kryminalnym, w którym na końcu
pozytywny bohater wykryje sprawcę zbrodni.
Serial łączy elementy mrocznego i pełnego zagadek thrillera
kryminalnego, młodzieżowego filmu obyczajowego, wstrząsającego dramatu, a
nawet absurdalnej komedii. W jednej chwili twórcy potrafią wciągnąć
ciekawą intrygą i zaskakującymi zwrotami akcji, by w następnej chwili
zdenerwować lub zirytować dziwnymi zachowaniami bohaterów. Tu świat
prawdziwy łączy się ze światem odrealnionym, jakby „wyjętym” z koszmaru
sennego. W rozwiązaniu zagadki głównemu bohaterowi pomagają nie tylko
jego umiejętności, doświadczenie i intuicja, ale także niezrozumiałe
zjawiska (nazwisko mordercy poznaje we śnie).
Bohaterami serialu są ludzie, którzy sprawiają wrażenie, jakby ukrywali
jakąś tajemnicę. Są przez to podejrzewani o popełnienie zbrodni, jeśli
nie przez agentów FBI i policjantów, to przez widzów. Każdy, nawet
wyglądający niewinnie, może okazać się mordercą. Lubiana przez
wszystkich ofiara morderstwa, Laura Palmer, także okazuje się osobą nie
pozbawioną wad. Bohaterami serialu są ludzie o różnych cechach
charakteru, których łączy tytułowe miasteczko Twin Peaks. Przybysz z
zewnątrz, agent specjalny Dale Cooper, próbując poznać tajemnice
miasteczka i jego mieszkańców, daje się wciągnąć w klimat tego
miejsca. Widzowie również.
Producenci zadbali o świetnie dobraną ekipę aktorską, scenarzyści
zadbali o dużą ilość oryginalnych pomysłów oraz o to, by nikomu nie
udało się przewidzieć rozwiązania zagadki morderstwa, natomiast
reżyserujący pilotowy odcinek David Lynch pokazał, jak należy wytworzyć
odpowiedni klimat, by wciągnąć widzów w opowiadaną historię. W budowaniu
klimatu pomógł kompozytor Angelo Badalamenti, który oprócz mrocznego
tematu z czołówki stworzył także piękny temat miłosny (znany też
jako „Temat Laury Palmer”).
Z obsady najbardziej zapadł mi w pamięć Ray Wise w roli ojca Laury, a z
aktorek śliczna Sherilyn Fenn w roli Audrey. Mimo iż głównym scenarzystą
był Mark Frost, to widać tu wyraźny wpływ stylu filmów Davida Lyncha,
za którym ja nie przepadam. W związku z tym serialu nie zaliczam do
najlepszych i nie wracam do niego za każdym razem, jak leci w telewizji,
ale nie dziwię się, że stał się kultowy ze względu na mnóstwo
odważnych, oryginalnych pomysłów oraz niepowtarzalny klimat i styl, nie
spotykane w żadnym innym serialu.
W każdym miejscu na świecie i każdego
dnia zdarzają się wypadki, w których giną ludzie. Wszędzie i o każdej
porze ludzie umierają z różnych powodów, czy to w wyniku ciężkich
obrażeń, powikłań pooperacyjnych czy to z powodu nieuleczalnej choroby.
Lekarze mają zadanie ratować takich ludzi. Wiedzą, że każde ludzkie
życie jest cenne i robią wszystko co mogą, by jak najdłużej utrzymać
człowieka przy życiu. Nie są jednak cudotwórcami i każdego nie uratują.
Lekarz to bez wątpienia jeden z najtrudniejszych i najbardziej
stresujących zawodów świata. W tym zawodzie przetrwają ludzie silni
i wytrwali.
Do wykonywania zawodu lekarza, szczególnie chirurga, nie wystarczą
umiejętności i wiedza zdobyte na studiach - trzeba jeszcze mieć ogromną
cierpliwość. Kiedy do szpitala przybywa nowy stażysta, młody i
niedoświadczony John Carter, sprawia wrażenie nierozgarniętego i chyba
nikt nie podejrzewa, że ten młody lekarz przetrwa tak długo. Jego
bardziej doświadczeni współpracownicy wcale mu nie pomagają - na każdym
kroku sprawdzają jego cierpliwość, dając mu często stresujące i
niewdzięczne zadania. Niemal w każdej firmie, w każdej pracy zdarzają
się konflikty pomiędzy pracownikami, a szefowie często bywają niemili.
W tym serialu także nie zabraknie konfliktów. Znalazło się też miejsce
na problemy osobiste pracowników szpitala. W związku z tym akcja często
przenosi się na miasto lub do domów głównych bohaterów. Lekarze są
ludźmi, mają dużo problemów: brak pieniędzy, macierzyństwo, rozwody,
konflikty rodzinne (siostra-narkomanka, ojciec-oszust itp.), ale bywają
też w dobrym humorze, umawiają się na randki, chodzą na imprezy itp.
Odcinków jest ponad trzysta, więc każdy z aktorów otrzymał szansę
pokazania swojej charyzmy i talentu - niestety tylko George Clooney
odniósł sukces w produkcjach kinowych.
Duża ilość odcinków sprawiła także, że podjęto mnóstwo życiowych
tematów, pokazano pacjentów, chorych niemal na wszystkie istniejące
choroby lub takich, którzy ulegli wypadkom każdego rodzaju. Lekarze
posiadają różne cechy charakteru - niektórzy pracują po to, by móc
awansować i więcej zarabiać, inni przejmują się pacjentami. Lekarze
poznają wielu pacjentów z problemami - niektórzy ograniczają się do
wykonania zabiegów medycznych, inni lubią porozmawiać i doradzić, jak
należy postąpić w trudnej sytuacji.
Niezwykle popularny serial komediowy,
pokazujący zabawne relacje pomiędzy młodymi ludźmi, którzy próbują
znaleźć dla siebie miejsce w społeczeństwie. Spotykają się z
przeciwnościami losu, lecz mimo wielu niepowodzeń potrafią się cieszyć z
tego co oferuje im życie: drobne przyjemności, zabawy, spotkania z
przyjaciółmi i wynikające z nich rozmowy na różne tematy. W międzyczasie
szukają pracy i miłości, próbują „odciąć się” od rodziny, usamodzielnić
się. Kluczem do sukcesu serialu okazało się stworzenie interesujących
postaci, które mimo iż mają problemy, zachowują zawsze poczucie humoru.
Są to pełni energii młodzi ludzie, mający wiele pomysłów i dzięki temu
potrafią sobie poradzić nawet w najtrudniejszej sytuacji.
Seksowna i uwodzicielska Rachel, mająca fioła na punkcie czystości kucharka Monica, ekscentryczna masażystka Phoebe, której wydaje się, że posiada talent muzyczny, niezbyt inteligentny Joey, któremu z kolei się wydaje, że posiada talent aktorski, pozornie normalny, ale mający swoje dziwactwa Chandler oraz wykładowca paleontologii Ross,
mający problemy z kobietami (kilka razy się rozwodził i ma dziecko z
lesbijką). Ta galeria dziwaków i oryginałów okazuje się zgraną paczką
przyjaciół, którzy mogą liczyć na siebie nawzajem. Ich spotkania w
kawiarni, w mieszkaniu, na przyjęciu, ich kłótnie, randki, romanse
obfitują w zabawne sytuacje i błyskotliwe dialogi.
Cała szóstka przyjaciół przetrwała w komplecie przez wszystkie 10
sezonów, mimo że aktorzy próbowali w tym czasie rozwijać karierę na
dużym ekranie. Żaden z nich jednak nie zrezygnował z serialu, gdyż
przynosił on spore zyski nie tylko producentom, ale też aktorom. Po
zakończeniu serialu przez dwa sezony emitowano spin-off Joey,
którego niewielki sukces świadczy o tym, że widzowie nie chcą oglądać
przyjaciół oddzielnie. Lepiej już oglądać powtórkowe odcinki Przyjaciół, tym bardziej, że serial bawi przy każdym oglądaniu.
Warto też wspomnieć, że w serialu wystąpili gościnnie znani aktorzy,
m.in. Julia Roberts, Bruce Willis, Gary Oldman, Sean Penn, Brad Pitt,
Alec Baldwin, Charlton Heston i inni. W serialu podejmowane są też
kontrowersyjne tematy: homoseksualizm (związek dwóch lesbijek, Carol i
Susan) i transwestytyzm (Kathleen Turner w roli
mężczyzny, przebierającego się za kobietę).
Serial momentami zaskakuje oryginalnymi pomysłami, które wyróżniają go
na tle innych seriali lat 90. Zdarzają się odcinki lepsze i gorsze,
zabawne i mało zabawne, ale nawet te słabsze odcinki dobrze się oglada
ze względu na świetnie dobraną obsadę. Każdy z aktorów pokazał się z jak
najlepszej strony. Każdy pokazał ogromne poczucie humoru, temperament i
charyzmę. Dlatego trudno jest wybrać najlepszego aktora z obsady. Tak
samo jak trudno jest wybrać najzabawniejszą postać, gdyż scenarzyści i
autorzy dialogów zadbali o to, by każda postać miała do zagrania wiele
zabawnych scen.
Nie zaliczam serialu do ulubionych sitcomów - wolę M*A*S*H-a, 'Allo 'Allo! i Hotel Zacisze, ale przyznaję, że jak zobaczę w telewizji Przyjaciół
to na pewno nie przełączę na inny program, gdyż losy bohaterów tego
serialu poprawiają mi humor. Chociaż aktorzy tego sitcomu obracali się w
środowisku hollywoodzkim, występowali u boku gwiazd, to jednak nie
zostali gwiazdami pierwszej wielkości. Dzięki omawianej
produkcji telewizyjnej stali się popularni i bogaci, ale kino nie
okazało się dla nich łaskawe. Serial zahamował ich aktorską karierę, ale
i tak pozostaną w pamięci widzów, bo fanów serialu Przyjaciele
liczy się w milionach. A jeśli miałbym wybrać ulubione postacie z
serialu to na równi cenię Rachel, Monikę i Rossa, a co za tym idzie
aktorów: Jennifer Aniston, Courteney Cox i Davida Schwimmera.
Armia tatuśka (Dad's Army) – brytyjski serial typu sitcom emitowany po raz pierwszy od 31 lipca 1968 roku do 13 listopada 1977 roku na antenie BBC1. Był pierwszym z czterech seriali stworzonych przez spółkę autorską Jimmy Perry & David Croft, a także pierwszym serialem z tzw. trylogii wojennej Davida Crofta, do której zaliczane są także It Ain't Half Hot Mum i ’Allo ’Allo!. Powstało 80 odcinków podzielonych na dziewięć serii, z czego do dziś zachowało się 77 epizodów.
W roku 2000 uplasował się na trzynastym miejscu w plebiscycie na
najwybitniejszą brytyjską produkcję telewizyjną XX wieku,
przeprowadzonym wśród członków Brytyjskiego Instytutu Filmowego.
Określono go wówczas „wzorcem brytyjskiego sitcomu”. Był dziesięciokrotnie nominowany do Nagrody Telewizyjnej BAFTA, otrzymał ją w roku 1971 w kategorii „Najlepszy program rozrywkowy”.
Podczas premierowych emisji serialu osiągał on oglądalność dochodzącą
do 18 milionów widzów. Powtórki emitowane ponad 30 lat po premierze
serialu gromadziły nawet 7 milionów widzów.
Wśród przyczyn jego popularności wymieniano m.in. trafne ukazanie w
serialu – pomimo jego komediowego charakteru – bardzo głębokich i
autentycznych podziałów klasowych, z jakimi brytyjskie społeczeństwo
zmagało się w czasie wojny i jeszcze przez wiele lat po jej zakończeniu.
Akcja serialu rozgrywa się w czasie II wojny światowej, w fikcyjnej miejscowości Walmington-on-Sea, niewielkim miasteczku na południowym wybrzeżu Anglii.
Serial rozpoczyna się od autentycznego wydarzenia historycznego, jakim
było powołanie w 1940 roku tzw. Local Defence Volunteers (LDV, w wolnym
tłumaczeniu: Lokalna Ochotnicza Służba Obronna), później przemianowanej
na Home Guard,
formacji paramilitarnej złożonej z mężczyzn, którzy pomimo mobilizacji
nie są w stanie służyć w regularnej armii – głównie z powodu wieku lub
złego stanu zdrowia. Mieli oni możliwość dobrowolnego wstąpienia do LDV,
gdzie byli szkoleni i utrzymywani w gotowości na wypadek inwazji
niemieckiej na Wyspy Brytyjskie, w czasie której mieli zajmować się dywersją i sabotażem
oraz wspierać armię w walce z najeźdźcą.
Służbę w LDV można było łączyć
z normalną pracą zawodową lub nauką w szkole, bowiem związane z tym
obowiązki wypełniało się popołudniami i wieczorami oraz w dni wolne.
Serial opowiada o losach jednostki LDV z Walmington-on-Sea, złożonej
głównie ze niemłodych już panów, którzy jeśli w ogóle służyli
kiedykolwiek w wojsku, to podczas I wojny światowej lub nawet wcześniej.
Cienka niebieska linia (tytuł oryginalny The Thin Blue Line) – brytyjski telewizyjny serial komediowy z Rowanem Atkinsonem w jednej z głównych ról.
Fabuła serialu przedstawia zabawne zdarzenia z życia posterunku policji w fikcyjnym brytyjskim mieście Gasforth.
Serial był emitowany w Polsce w stacjach RTL7 i Polsat; w 2005 roku został wydany na DVD przez Polskie Media Amercom w ramach tygodnika Tv Okey!. W 2007 roku został wydany na DVD ponownie, tym razem przez Epelpol Entertainment.
Obsada
Rowan Atkinson jako inspektor Raymond Fowler
David Haig jako detektyw inspektor Derek Grim
Serena Evans jako sierżant Patricia Dawkins
James Dreyfus jako posterunkowy Kevin Goody
Mina Anwar jako posterunkowa Maggie Habib
Rudolph Walker jako posterunkowy Frank Gladstone
Kevin Allen jako posterunkowy Robert Kray (seria 1)
Mark Addy jako detektyw Gary Boyle (seria 2)
Joy Brook jako detektyw Crockett (seria 1; dwa odcinki)
Lucy Robinson jako Dame Christabel Wickham, The Mayoress of Gasforth (seria 2; 3 odcinki)
Słynny projekt jednego z Pythonowców,
niezrównanego Johna Cleese'a („A teraz coś z zupełnie innej
beczki”)! Co więcej, zdaje mi się, że to również jeden z
bardziej znanych w naszym kraju brytyjskich sitcomów, który ma tylu
samu zwolenników, tarzających się wręcz ze śmiechu, oglądając popisy głównego
bohatera, ilu przeciwników, patrzących ze znudzeniem na ekran TV.
Cóż, jak już napisaliśmy – humor angielski jest specyficzny i
jeśli chcesz sprawdzić, czy taki typ komedii Ci odpowiada, to
„Hotel Zacisze” jest niezłym poligonem doświadczalnym.
Rzecz przedstawia nam perypetie Basila
Fawlty'ego, właściciela tytułowego hotelu. Praca, zdawałoby się,
nudna jak flaki z olejem – nadzorowanie poczynań podwładnych i
użeranie się z klientami nie jest najciekawszą drogą rozwoju
kariery. Ale to wszakże angielska komedia, a nie „Hotel 52”,
więc obyczajówki tu niewiele, a za to pełno „odjazdów”.
Okazuje się bowiem, że personel nie jest do końca normalny, a i
goście często wpadają tacy, że należałoby im raczej polecić
pokój bez klamek, a nie luksusowy apartament...
Przyznam bez bicia (i bez kopania, ha
ha!), że jest to jeden z moich ulubionych angielskich seriali;
niektóre odcinki bawią mnie niezmiennie, pomimo kilkukrotnego ich
oglądnięcia. Jako że jest to twór samego Johna Cleese'a, możemy
się spodziewać nie tylko „jaj jak berety”, ale również bardzo
absurdalnego humoru, trochę w stylu Pythona. Trochę, bo to jednak
nie strumień świadomości którym czasami stawały się odcinki
Monty'ego, ale sposób, w jaki komplikuje się żywot naszego
bohatera, jest po prostu niewiarygodny. Odcinki „Goście z Niemiec”
czy „Psychiatra” są tak (pozytywnie? ;) ) pokręcone, że głowa
mała i amerykański chłop z banjo na werandzie na pewno by nie
wpadł na niektóre z zaserwowanych tam pomysłów.
Wielkie ukłony należą się
Cleese'owi nie tylko za scenariusze i sprawną reżyserię, ale
również grę aktorską! To mój ulubiony członek trupy Pythona i
wielokrotnie pokazał, że nie jest tylko dobrym kabareciarzem, ale
aktorem z prawdziwego zdarzenia, lecz tutaj przeszedł samego
siebie. Chyba nigdy nie zapomnę sceny, w której okładał rózgą
swój niesforny samochód... „Zawsze się psułeś! Od pierwszego
dnia, draniu!” (może nie dokładnie tak, ale podobnie, rozumiecie,
taka mała parafraza).
Ogółem mógłbym pisać o „Hotelu”
długo i dużo, ale to nieco bez sensu – serial jest króciutki
(dwanaście odcinków), więc każdy z Was bez problemu może sam go
sobie obejrzeć i samemu się przekonać, czy warto. Wiem, wiem, po
obejrzeniu całości to raczej głupio dojść do wniosku, że nie
było warto, ale czy byłby to pierwszy raz? Ja np. doszedłem do
wniosku, że niepotrzebnie uczyłem się wzoru manganianu potasu i
próbowałem go rozpuścić w wodzie, a nie narzekam. W każdym razie
z „Hotelem Zacisze” na pewno spędzicie przyjemniej czas niż z
podręcznikiem do chemii. No i znowu tak dużo czasu Wam nie
odbierze. Same plusy!
Program pojawił się w TVP 1 w 1994
roku. Tytuł - "Zwyczajni niezwyczajni".
Pierwszą prowadzącą była Anna
Szulc, która zrezygnowała w 1995 roku. Jej rolę przejął Piotr
Bałtroczyk, który już do końca emisji programu był jego prowadzącym.
Przyznam, że gdy kilka lat później zobaczyłem Bałtroczyka w roli
kabareciarza, byłem tym faktem mocno zaskoczony. No bo jak gość
prowadzący taki program może się wygłupiać... Teraz sam się z tego
śmieję.
Wracając do programu - w każdym odcinku prezentowano trzy historie
zwykłych ludzi, którzy w trudnych sytuacjach zachwali się jak herosi. A
to przedstawiono człowieka, który uratował kogoś z płonącego mieszkania,
a to innego, który w ostatniej chwili wyciągnął kogoś z samochodu
stojącego na torach, gdy właśnie nadjeżdżał pociąg, a to ktoś inny
zapobiegł gwałtowi, a to ktoś uratował tonącego...
Program składał się z krótkiego filmu - rekonstrukcji zdarzeń, a
także rozmowy z owym bohaterem. Odbywał się z udziałem publiczności w
studiu. W późniejszych latach wprowadzono małą zmianę - prezentowano
dwóch bohaterów, którzy kogoś uratowali w spektakularny sposób, trzecim
bohaterem była zaś osoba, która na co dzień zajmowała się np.
niepełnosprawnymi dziećmi.
Lubiłem oglądać ten program, dlatego też byłem niepocieszony, że nie
był emitowany co tydzień. Pojawiał się chyba raz w miesiącu, w
zależności od roku ok. 21.00 lub 22.00 w niedzielę. W ostatnich
miesiącach został zaś chyba przeniesiony na wtorek, na godzinę 18.00.
Został zdjęty z anteny bodaj w 2002 roku.
Wspomniany teleturniej początkowo był emitowany przez telewizyjną dwójkę pod nazwą 6 z 49. Potem, kiedy już pojawił się w Polsacie, zmienił nazwę na Szczęśliwy rzut. W obydwu stacjach prowadził go Wojciech Pijanowski.
Z tego co pamiętam, w dwójce teleturniej leciał na początku lat 90
(tak około roku 1991), w Polsacie zaś pojawił się bodaj w 1995 roku.
Zasady nieco różniły się od siebie. W dwójkowej wersji uczestnicy sami
wybierali liczby na tablicy (nie wiem, czy przypadkiem każdy uczestnik
nie miał przygotowanej swojej tablicy), zaklejał je jakimś wąskim
paskiem, a następnie musiał w nie trafić. Po nazwie teleturnieju można
się zorientować, że każdy uczestnik wybierał sześć liczb. Rzucano
jakimiś lotkami. Pod niektórymi liczbami kryły się nagrody. Odbywało się
sześć (a może nawet siedem, nie jestem w stanie napisać, czy aby
przypadkiem nie była jedna runda zapasowa) rund. Po każdym rzucie
prowadzący zadawał pytanie, na które należało odpowiedzieć tak lub nie.
Zazwyczaj nie były to zbyt łatwe pytania, toteż uczestnicy najczęściej
zgadywali na chybił trafił.
W wersji Polsatowskiej do trafienia było pięć pól, było też pięć
rund. Liczby wskazywali czytelnicy jednej z gazet (spośród nadesłanych
kuponów losowano trzy). Reszta bez zmian.
Do wygrania były różne nagrody rzeczowe. Czy jednak komuś
kiedykolwiek udało się trafić we wszystkie swoje liczby? Tego niestety
nie wiem, jest to jednak mało prawdopodobne - choć z drugiej strony
pamiętam odcinek 6 z 49, w którym jeden z uczestników trafił w pięć
swoich liczb. Może więc znalazł się również i taki, któremu udało się
trafić we wszystko?
Pamiętacie program "Decyzja należy do Ciebie"? Niedzielne wieczory,
audiotele i te sprawy? Trochę program przypominał dzisiejsze
paradokumenty, z tym, że jedno z dwóch zakończeń wybierali (a
przynajmniej tak nam, telewidzom, prowadzący program mówił)
telewidzowie...
Program pojawiał się w niemal każdą (oprócz niedzieli zarezerwowanej na
Zwyczajnych-niezwyczajnych) niedzielę około 21.00 (zaraz po serialu),
potem po 21.30, w programie pierwszym na przełomie wieków. Prowadził go i
był też jego "reżyserem" aktor Wojciech Starostecki. Program
zadebiutował w telewizji 8 września 1996 roku i trwał ok. 30 minut. W
późniejszym czasie program został przeniesiony na czwartki ok. 18.00 i
trwał niemal godzinę. Ostatni odcinek wyemitowano 27 czerwca 2002 roku,
program pojawiał się więc w telewizji przez niemal sześć lat.
Na czym polegał program? Na początku przedstawiano w nim początek
historii, po której zadawano pytanie: Czy X powinien zrobić tak czy
nie?, Czy Y powinna zachować się tak czy nie"? Czyli innymi słowy
pytanie, na które należało odpowiedzieć Tak lub Nie. Decyzję podejmowali
telewidzowie dzwoniąc na numer 0700... Każda odpowiedź miała oddzielny
numer. Nigdy nie dzwoniłem, ale sądzę, że samo wykonanie połączenia
zaliczało odpowiedź.
Po prezentacji materiału filmowego prowadzący na temat decyzji, jaką
powinien/powinna podjąć bohater/bohaterka dyskutował z trójką
zaproszonych gości (ekspertów) - zdaje się (ale nie wiem, czy pamięć
mnie nie zawodzi), że wśród nich były tzw. "gwiazdy". Po dyskusji z
gośćmi następował czas dla publiczności w studiu - Kto był na tak,
siadał po jednej stronie, kto na nie - siadał po stronie przeciwnej. Do
dziś pamiętam, jak zdarzyła się sytuacja, że za jedną z odpowiedzi był
tylko jeden człowiek... :) Gdy już wszyscy się usadowili, prowadzący
prosił o uzasadnienie wyboru od dwóch do czterech osób. Uzasadniali
oczywiście osoby z obydwu stron barykady.
Po części z rozmowami i apelem do telewidzów o głosowanie (aktualny
wynik głosowania był pokazywany podczas każdej przerwy na rozmowy i co
kilkanaście sekund był aktualizowany) następowała emisja drugiej części
filmiku. Pytanie pozostawało niezmienione. Po jego emisji znów dyskusja z
gośćmi, czas dla publiczności, która mogła zmienić miejsce i kilka słów
od ludzi na widowni. Następnie emitowano trzecią część materiału
filmowego. Po nim po raz ostatni wypowiadali się goście, którzy musieli
ostatecznie zdecydować się na jedną z odpowiedzi (prowadzący ogłaszał
wyniki: 2:1 lub 3:0 dla...), następnie po raz ostatni ludzie z widowni
mogli zmienić miejsca (zdarzało się, że niemal wszyscy z jakiejś opcji w
ostatniej chwili przechodzili na drugą stronę), a potem kilka osób
tłumaczyło, dlaczego w ostatniej chwili zmieniło zdanie. Jeśli ktoś
został pod drugiej stronie (a bywały programy, gdy było niemal po
równo), wówczas również wypowiadał się odnośnie swojej decyzji...
Po kwestiach studyjnych następował długo oczekiwany moment - ogłaszano
ostateczne wyniki głosowania audiotele (liczbowo - czyli ile głosów było
na Tak, a ile na Nie). Pamiętam, że zdarzało się, iż czasem w ostatniej
chwili jedna z odpowiedzi mająca do drugiej sporą stratę, odrabiała ją i
kończyła program jako "zwycięzca". Zresztą czasem z napięciem śledziłem
zmieniające się liczby, czy aby moja odpowiedź ostatecznie wygra... Od
wyniku głosowania zależało, jakie zakończenie będzie mieć opowiadana
historia. Zazwyczaj ostatni fragment rozmowy zaczynał się słowami w
stylu: "Zrobiłem/am tak", "Nie zrobiłem/am tak", a następnie
przedstawiano, jak owa decyzja wpłynęła na dalsze (najbliższe) losy
bohatera lub bohaterki. Czasem zakończenie było zaskakujące. Decyzja,
która okazywała się słuszna wg większości, wpędzała bohatera/bohaterkę w
kłopoty... Ale taki już był urok tego programu i prezentowanych w nim
filmików.
Dodam jeszcze kwestię kolorystyki. Jedna z odpowiedzi (a więc i część
studia) była oznaczona kolorem żółtym, druga czerwonym. Nie pamiętam,
która odpowiedź była przypasowana do którego koloru, ale pamiętam, że
prowadzący zwracał się do widowni mniej więcej tak: Kto jest na (...)
przechodzi na stronę żółtą, a kto na (...) na stronę czerwoną.
I jeszcze drobna informacja - podobno Rada Etyki Mediów po jednym z
odcinków z 1998 roku zganiła twórców programów. Dotyczyło to odcinka, w
którym padło pytanie: "Czy bohater powinien oszukać komisję
egzaminacyjną". REM uznała prezentowanie postaw typu "Jestem za
oszustwem" jako naganne... Poniekąd słusznie, w końcu dla niektórych
telewizja była wówczas (a i teraz jest) czym w rodzaju przewodnika,
który mówi, co wolno, a czego nie.
Lata dziewięćdziesiąte to czas, w którym puszczano różnego rodzaju
programy mogące pomóc dzieciom w zapoznaniu się i przyswojeniu
podstawowych zwrotów z języka angielskiego. O "Ulicy Sezamkowej", przy
której nauczyłem się liczyć po angielsku, angielskiego alfabetu i paru
podstawowych zwrotów i słów pisałem jakiś czas temu. Dziś o programach z
cyklu "Muzzy".
"I'm Muzzy! Big Muzzy" - tak przedstawiał nam się
tytułowy bohater w części "Muzzy in Gondoland". Oprócz niej emitowano
także "Muzzy comes back". Program trwał ok. 10-15 minut (choć były też
chyba odcinki krótsze), a jego bohaterowie mówili po angielsku. Nie
pamiętam dokładnie, ale możliwe, że pojawiały się też polskie napisy. Po
raz pierwszy w TVP 1 pojawił się chyba w 1991 roku - emitowany był
rano, około 10.00. Pamiętam jednak też, że puszczali go (być może
powtórki) tuż przed Teleexpresem (który jeszcze wtedy pojawiał się o
17.15). Odcinki w późniejszym czasie powtarzano, dlatego z Muzzy'm
mogliśmy spotykać się aż do 1995 roku. Nie wiem niestety, ile było
lekcji w każdej z dwóch serii, kojarzy mi się jednak, że program
emitowano pięć razy w tygodniu - od poniedziałku do piątku.
Główny bohater miał na imię - jak nietrudno się domyślić - Muzzy. To
zielony (u mnie był on szary - miałem wówczas czarno-biały telewizor)
duży stwór żywiący się zegarkami. W każdym odcinku brali udział także:
król (postać lwa), gruba królowa, chuda jak tyczka księżniczka Sylwia,
ogrodnik Bob i naukowiec Corvax, który pełnił rolę czarnego charakteru.
Żeby było ciekawiej Sylwia i Bob byli w sobie zakochani, co oczywiście
nie podobało się Corvaxowi, który miał chrapkę na księżniczkę. Wśród
bohaterów był też rysunkowy ludzik, który np. jeździł rowerem. Podobał
mi się na przykład sposób, w jaki przedstawiono, kiedy mówi się good
morning, kiedy good afternoon, a kiedy good evening.
Co pamiętam z czasów dzieciństwa o tym programie? Między innymi fakt, że
Sylwia została porwana i sklonowana przez Corvaxa. Pamiętam też, że
miałem problem ze zrozumieniem imienia księżniczki, które brzmiało dla
mnie "Sułwia"... Jeśli chcecie przypomnieć sobie Muzzy'ego - podaję link
do pierwszego odcinka.
I jeszcze jedna ważna uwaga. Choć u nas w pierwszej kolejności (ale
chyba nie jedynej) Muzzy był emitowany jako program pomagający w nauce
angielskiego, nie była to jedyna wersja językowa. Przygotowano także
Muzzy'ego w wersji hiszpańskiej, niemieckiej, francuskiej, włoskiej i
esperanto. W tej ostatniej wersji - według wikipedii - można było
oglądać Muzzy'ego w 5-10-15, przyznam jednak, że kompletnie nie
pamiętam, bym widział choć jeden odcinek w tym sztucznym języku.
Na początku lat dziewięćdziesiątych regularnie co tydzień pojawiał
się godzinny blok z bajkami spod znaku Hanna Barbera. Czas więc
przypomnieć i przybliżyć, co mogliśmy oglądać w ramach tego bloku i
jakie bajki dzięki tej "Godzinie" pojawiły się w polskiej telewizji -
choć nie zawsze po raz pierwszy.
Ale od początku - debiut programu nastąpił w 1992
roku. Emitowano go, ze zmianami (także nazwy, na Spotkanie z Hanną
Barberą) chyba do 1999 roku. Początkowo godzinny program z bajkami
pojawiał się w niedzielę o 15.30. W jego trakcie pojawiały się dwie
bajki normalnej długości - czyli ok. 20-25 minutowe, a także jedna
krótsza, ok. 10 minutowa. W późniejszym czasie program przeniesiony
został na godzinę 11.00 lub 11.30. Potem pojawiał się w soboty, nawet
ok. 8.00 lub 10.00. Wreszcie blok skrócono do około pół godziny...
Czołówka:
Jakie bajki mogliśmy oglądać w trakcie wspomnianego bloku? Po kolei:
Co najmniej dwie części Scooby'ego Doo - a więc "Scooby Doo,
gdzie jesteś?" i "Scooby Doo". Wikipedia donosi też, że ponoć emitowana
była część "Nowy Scooby i Scrappy Doo" (jako Scooby Doo i nowe
tajemnice), ja niestety nie pamiętam, bym go oglądał w tymże bloku, co
nie znaczy, że tak nie było
Flintstonowie - chyba nikomu nie trzeba przedstawiać tej bajki,
znanej też pod tytułem "Między nami jaskiniowcami". Świetne pojazdy
napędzane... nożnie, zmyślne urządzenia w postaci... dinozaurów i innych
historycznych gadów, a także dwie zabójcze rodzinki - to wszystko można
było znaleźć w tej bajce. Podobno emitowano też "Dzieciństwo
Flintstonów", ale w ogóle nie kojarzę tej bajki z wspomnianego bloku.
Jetsonowie - przeciwieństwo Flintstonów. Akcja działa się w
przyszłości, ludzie podróżowali jakimiś latającymi statkami... Nie
ukrywam, że za tą bajką akurat nie przepadałem. Nudziła mnie, nie wiem
jednak czemu.
Kot Tip Top - kolejna bajka, za którą nie przepadałem. W
późniejszych latach znana pod tytułem Kocia ferajna. Bajka opowiadała o
kilku kotach (chyba bezpańskich), które starały się zarobić za wszelką
cenę wielkie pieniądze.
Pies Huckleberry - pamiętam, że oglądałem, nie pamiętam, o co w nim chodziło. Wydaje mi się, że w niektórych odcinkach pojawiał się jednak Yogi.
Miś Yogi - Kto by nie znał sympatycznego misia żyjącego w parku
Jellystone i jego kolegi, małego misia o nazwie Boo Boo?
Charakterystyczna cecha - łakomstwo misia, który podbierał turystom
piknikowe koszyki.
Augie Doggie and Doggie Daddy - pod takim tytułem kojarzę tę
bajkę, więc byłem niezwykle zdziwiony, gdy zobaczyłem tytuł na wikipedii
- Augie piesek i pies Tata...
Podobno w bloku puszczano także takie bajki jak "Tom i Jerry" oraz Pixie
i Dixie. Za to nie mam pewności, czy inne bajki wypisane na wikipedii
na pewno się w trakcie "Godziny..." pojawiały. Chodzi o takie bajki jak
"Dink, mały dinozaur", "Droopy, detektyw pies", "Don Kojote i Sancho
Panda", "Goryl Magilla", "Wally Gator", "Godzilla" i "Kapitan
Jaskiniowiec"... Choć wydaje mi się, że Don Kojote, Magillę i Wally
Gatora mogłem jednak oglądać, bo tytuły jakoś brzmią znajomo...
W krainie Władcy Smoków (ang. Spellbinder: Land of the Dragon Lord) – polsko-australijsko-chiński przygodowy serial telewizyjny dla młodzieży, który powstał we współpracy Telewizji Polskiej z Film Australia, Australian Film Finance Corporation oraz Szanghajskim Studiem Filmowym, zrealizowany w 1997 r.
Pomimo zaangażowania się trzech krajów, scenariusz i koncepcja w
całości wywodzą się z Australii a wszystkie postacie posługują się
językiem angielskim. Zdjęcia do serialu były kręcone w Australii („Świat Kathy”, „Równoległy Świat Kathy”), w Chinach („Świat Suna”) oraz w Polsce („Świat Ashki”, „Świat nieśmiertelnych”, „Świat Molocha”).
Serial jest sequelem „Dwóch światów”
i tak jak poprzednik składa się z 26 odcinków, z którego każdy trwa 24
min. Jego fabuła została w dużej mierze oparta na pierwszej części;
pokazuje losy skazanej w Dwóch światach Ashki, jak i nową historię –
perypetie rodziny Morganów z Kathy na czele.
Tak jak w pozostałych serialach dla młodzieży stworzonych przez Marka Shirrefsa i Johna Thomsona, każdy epizod kończy się cliffhangerem
czyli zatrzymaniem akcji w sytuacji pełnej napięcia.
Wyczuwalne jest
duże tempo akcji, podczas którego bohaterowie zmagają się kolejnymi
wyzwaniami rzuconymi przez los; dzięki zróżnicowaniu wieku postaci
serial może być oglądany zarówno przez dzieci, nastolatków (postacie
Kathy, Josha, Suna, Jasemine oraz Ayi), jak i przez dorosłych (Ashka,
Mek, Sharak, państwo Morgan).
Dwa światy (ang. Spellbinder) – polsko–australijski przygodowy serial telewizyjny dla młodzieży, który powstał we współpracy Telewizji Polskiej, Film Australia i Australian Film Finance Corporation, zrealizowany w 1995 r. W 1997 roku powstał jego 26 odcinkowy sequel, W krainie Władcy Smoków.
Zdjęcia do serialu były kręcone zarówno w Australii (świat współczesny) (Sydney i Góry Błękitne) jak i w Polsce (świat równoległy) (Jura Krakowsko-Częstochowska, Dubie, Ogrodzieniec, okolice Zawiercia, Błędne Skały, Zamek Książ w polskiej części).
Paul Reynolds (Zbigniew Trofimiuk) w czasie szkolnego obozu, w Górach
Błękitnych, odkrywa przejście do równoległego świata, podobnym pod
względem cywilizacyjnym do średniowiecznej Europy.
Rządzą tam mistrzowie
magii, którzy z czasem zaczynają się obawiać wiedzy Paula. Chłopak w
równoległym świecie może liczyć na pomoc nowej przyjaciółki Riany (Gosia
Piotrowska).
Słoneczna włócznia – polski serial fantastyczny w reżyserii Jerzego Łukaszewicza. Serial liczy 13 odcinków. Zdjęcia do serialu trwały od 27 lipca do 30 listopada 1999, realizowano je w takich miejscach jak: Warszawa, Wrocław, Połczyn-Zdrój, Kotlina Kłodzka, Gdynia, Toruń, Słowacja, Otmuchów.
Tytułowy przedmiot został odnaleziony podczas
wyprawy archeologicznej w Andy. Zawiera on w sobie energię, która nie
pochodzi z tego świata. Głównym bohaterem serialu jest Max, chłopiec,
który przez przypadek wchłania tą energię. Od tego czasu potrafi siłą
umysłu poruszać różne przedmioty oraz jest super inteligentny.
Razem z
obudzeniem mocy Słonecznej Włóczni, na Ziemi zjawia się Zac, pochodzący z
wrogiej planety Ross. Jego misją jest zdobycie mocy Słonecznej Włóczni.
Stanowi więc zagrożenie dla Maxa. Ponadto energia wchłonięta przez Maxa
zmniejsza jego siły życiowe, ponieważ nie jest przeznaczona dla ludzi.
Ostatecznie grozi mu zamiana w elektromagnetyczną falę i przeniesienie
do innego wymiaru. Nowy strumień energii kosmicznej skierowany ku Ziemi,
sprawia, że pojawia się jeszcze jeden gość.
Energia ta materializuje
się w postaci Iona - dowódcy zwiadowców z karty fantasy Maxa. Ma on
wypełnić misję swojej wysoko rozwiniętej cywilizacji z planety Llyn tzn.
odebrać moc Maxowi i umieścić ją w Słonecznej Włóczni, zwracając ją
swojemu wymiarowi. Jednocześnie broni Maxa przed Zac'iem.
Maszyna zmian – polski serial dla dzieci i młodzieży, powstały w 1995 roku. Reżyserem jest Andrzej Maleszka. Premierowo emitowany od 7 września do 19 października 1995 roku na kanale TVP1, ok. godz. 15:30.
Do sanatorium dla alergików przyjeżdża sześcioro dzieci wraz z opiekunem Filipem i Anną. Podczas zwiedzania dzieci znajdują stary fortepian,
niestety zatrzaskują się w nim i są uziemieni. Filip podczas zwiedzania
idzie za Mikołajem, który mówi mu, że inni zatrzasnęli się w
fortepianie. Okazuje się, że w środku znajduje się tajemne przejście do
podziemi. Julia przypadkowo znajduje wyjście, które prowadzi do sali z
dziwnym urządzeniem. Okazuje się, że to urządzenie to maszyna zmian. Po
obejrzeniu wiadomości pozostawionej przez dawnego właściciela, dowiadują
się, że to niezwykłe urządzenie może zmieniać dosłownie wszystko (czyli
nawet ludzi) w coś, co trudno przewidzieć. Każda przemiana trwa do
wieczora, do godziny 21:00. Filip postanawia być królikiem
doświadczalnym.
Serial składa się z dwóch serii, pierwsza liczyła 7 odcinków, a druga
5, tak więc maszyna została użyta w sumie 12 razy. W ostatnim odcinku 1
serii maszyna tonie w Jeziorze. W drugiej serii przedmioty zmienia woda
ze studni.
To był chyba mój ulubiony serial z tych polskich przygodówek lat
90-tych. Akcja dzieje się w domu, w którym powstaje sanatorium dla
dzieci alergicznych. Nowo przyjechała grupa razem z opiekunami zwiedza
dom. Dzieci odkrywają tajemne przejście znajdujące się w fortepianie,
kryje ono w sobie pomieszczenie z tytułową "Maszyną Zmian". Pani
Marianna (Anna Milewska), tutejsza starsza mieszkanka, opisała byłego
właściciela domu słowami: "To był dziwny człowiek, komponował, pisał,
układał scenariusze, mógł być też wielkim naukowcem, ale wolał robić
zabawki. Ludzie go nie lubili, bo był inny, mówił, że wszystko zmieni,
ludzi też. A potem zniknął, nagle." Brzmi ciekawie?
Ten oto tajemniczy Pan Mil (Władysław Kowalski) zostawił film
"instruktażowy" odnośnie wspomnianej maszyny. Cała zabawa z tym
wynalazkiem opierała się na tym, że nie można było przewidzieć w co
zamieni się dany przedmiot, człowiek lub cokolwiek innego. Każda
przemiana trwała do 9-tej wieczór.
Och i Ach, super serial! Przynajmniej tak go zapamiętałem Świetna i klimatyczna muzyka Krzesimira Dębskiego, wystarczy posłuchać samej czołówki. Kto nie widział, niech żałuje!
Czas trwania odcinka to 28 minut. Emisja w TVP. Pierwsza seria liczy 7
odcinków, druga - 5. Tylko druga to już zgoła co innego, szczególnie w
stosunku do sposobu przemian. Przede wszystkim warto się zapoznać z
pierwszą.
Plecak pełen przygód – polski serial telewizyjny dla dzieci i młodzieży, w reżyserii Janusza Dymka, nakręcony w 1993 roku w międzynarodowej, polsko-niemiecko-fińskiej kooperacji. Serial został wyprodukowany na zlecenie Telewizji Polskiej, niemieckiej ZDF i fińskiej YLE TV1. Film kręcono w plenerach fińskiej gminy Lapinjärvi
Sceny koło domu Juhy nagrywane były na terenie leśniczówki Gawarzec, leżącej w Wigierskim Parku Narodowym.
Matti tuż przed wakacjami wyprowadził się z mamą i ojczymem do
Helsinek i już "na dzień dobry" trafił w sam środek konfliktu między
dwoma rywalizującymi paczkami - ''Niedźwiedzi'' i ''Wilków''. Spór
między nimi miała rozstrzygnąć własnoręcznie napisana gra komputerowa.
Od razu widać, że scenarzyści dobrze wiedzieli co kręci dzieciaki.
Trzeba przyznać, że pojawienie się w Polsce Pegasusa "sprzątnęło"
trochę chłopców z podwórka.
Gdy w domy nie było lekko, Matti bujał w obłokach - marzył o
królewiczach i tajemniczych szamanach. Trudno było zliczyć wszystkie
odloty chłopca. Ale z drugiej strony - od czego jest fantazja?